Witajcie
Czy Lemurian Dreams Palette z drugiej odsłony kolekcji Ensley Reign Lands of Enchantment to odgrzewany kotlet czy jednak coś nowego?!

Paleta Ensley Reign Lands of Enchantment to już kultowa pozycja na liście must have marki. To też moja pierwsza paleta Ensley Reign więc mam do niej osobisty sentyment. Jednak to już przeszła kolekcja, która nie jest dostępna w sprzedaży (co najwyżej z drugiej ręki) i nie powróci.
Ensley Reign ostatnimi czasy lubi wracać do poprzednich kolekcji i wypuszczać ich nowe odsłony jak np COLD MOON II. Tak samo właśnie powstała Lands of Enchantment II, a w niej Lemurian Dreams Palette.
Nie kupiłam jej od razu, bo już na dzień dobry zbyt przypomniała mi oryginalną Lands of Enchantment, nie miałam ochoty na powtórki. Jednak drapnęłam ją parę miesięcy później na -50% promce i głównie kupiłam ją dla błysków.


Lemurian Dreams Palette to odgrzewany kotlet?! Poniekąd tak!… ale już tłumaczę dlaczego.
Obie kolekcje mają podobny vibe, kolorystykę itd. Niektóre pastelowe maty się powtarzają, są praktycznie identyczne na oku. Jednak zauważam różnice w jakości. Pastelowe maty z Lands of Enchantment Palette to klasa sama w sobie, a te w Lemurian Dreams Palette bardzo jakościowo niestety przypominają te z palety GLOW. (która notabene też ma vibe Lands of Enchantment). No… te pastelowe maty nie mają kopa! Ciemniejsze a i owszem!
Na szczęście błyski nie zawodzą. 1000% błysku w błysku, nie ma odgrzewanych kotletów, nic się niepowtarza, CU DO WNE!!!

Lemurian Dreams Palette godna polecenia?! I TAK i NIE! Jeśli macie w swoich zbiorach oryginalną Lands of Enchantment Palette to raczej spasujcie (no chyba, że dla tych obłędnych błysków to tak!). Jednak jeśli nie załapaliście się na poprzednią kolekcję, a podoba wam się jej vibe to jest to dobry wybór, choć te 4-5 pastelowych matów nie rozłoży was na łopatki za to rozkochają was błyski.

POZDRAWIAM


