GLAM SHOP Cienie WELUROWE Welurki | Czy warto?! Recenzja i swatche

Witajcie

W Glam Shopie pojawiła się nowa formulacja – CIENIE WELUROWE! Czym są welurki i czy warto skusić się na ich zakup?!

Były już słynne TURBOTY [tutaj, tutaj i tutaj], bardzo dobre ULTRA PERŁY [tutaj czy tutaj], ostatnio pojawiły się MARMURKI [tutaj], a teraz przyszła pora na najnowszą formulację od Glam Shopu czyli WELURKI!

Czym są WELURKI?

WELURKI to roziskrzony blask drobinek na matowej lub półmatowej bazie. Efekt, który nimi uzyskujemy to tak jak byśmy na matowy cień nałożyli bardzo błyszczący, sypki pigment. Formulacja welurków zapewnia nam efekt 2 w 1 ponieważ kolorystyczną bazę i mocny błysk mamy w jednej wyprasce.

W momencie premiery zostały wypuszczone 33 kolory, cena to 20 zł za 1,5 grama produktu. Aby wypróbować nową formulację kupiłam 15 odcieni 😉

Formulacja welurków już gdzieś wcześniej została przemycona tj. cień Figa z makiem z palety BURGUND [tutaj] także niby już wcześniej wiedziałam z czym to się je…

Błysk WELURKÓW jest zgoła inny niż TURBOTÓW czy MARMURKÓW. Turboty czy nawet ultra perły mają bardzo mocny, czasami wręcz przytłaczający błysk. Marmurki zaś mają szlachetniejszy/elegancki błysk za to WELURKI przez to, że mają kolorystyczną, matową bazę pod błyskiem dają wrażenie właśnie takiego aksamitu/weluru, wydają się na powiece trójwymiarowe, dają teksturę. To ma swoje plusy jak i minusy! Ale o tym zaraz 😉

Jeśli mam być z Wami szczera to WELURKI nie robią zbyt „dobrego” wrażenia w samej wyprasce. Są takie jak by smutne, przygaszone. Dopiero po przeciągnięciu koloru ujawnia się kolorowa baza i błysk. Patrząc na nie tak po prostu w wyprasce czasami trudno by było określić kolor jak uzyskamy. Świetnie to widać na swatchach jak porówna się je z wypraskami szczególnie tych intensywniejszych, ciemniejszych kolorów.

PLUSY WELURKÓW:

  1. Otrzymujemy bardzo ciekawy, unikatowy efekt na powiece,
  2. Ich konsystencja pozwala na aplikacje pędzlem jak i palcem więc nie potrzebują szczególnej „troski” przy nakładaniu,
  3. Mają bazę kolorystyczną więc otrzymujemy pełne krycie kolorem oraz pigmentację z błyskiem, tutaj nie ma mowy o „transparentności”,
  4. Mają ciut bardziej „przygaszony” błysk więc jeśli nie lubisz świecenia z kosmosu po np. turbotach to może to być wykończenie, które zdecydowanie przypadnie Ci do gustu,
  5. Sprawdzą się świetnie przy dojrzałej powiece, bo nie podkreślą tak załamań skóry jak mocno błyszczące perły czy metaliki,
  6. Są dosyć plastyczne i nie osypują się przy aplikacji.

MINUSY WELURKÓW:

  1. Należy je aplikować na bazę do sypkich pigmentów lub do brokatów tj. NYX Glitter Primer / Pierre Rene Glitter Primer ponieważ ich konsystencja ma tendencje do rolowania się (sprawdziłam bez bazy i wszystko się niestety roluje),
  2. Ciemne/intesywne kolory mają bardzo mocny pigment bazowy, który może pozostawiać stain na skórze powiek,
  3. Powtórzę się – mają bardziej „przygaszony” błysk więc jeśli jesteś totalną sroką to inwestuj raczej w turboty,
  4. Kolorystyka – jest dużo odcieni, które tak minimalnie się od siebie różnią (np Welur, Marzenie, Pastele, Liliowy i Urok), które na oku mogą wypaść tak nieprawdopodobnie identycznie – lekko cieplej czy chłodniej albo mają ciut innego koloru drobinki, ale to zauważy tylko posiadacz tych odcieni, bo przecięty zjadacz chleba tego nie uchwyci,
  5. W świetle dziennym drobinki nie łapią tak urokliwie światła jak turboty czy ultra perły, dopiero w sztucznym świetle lamp widać błysk.

Na koniec zostawiłam oczywiście to co tygryski lubią najbardziej czyli swatche! Tak jak ostatnio zrobiłam je na wewnętrznej części dłoni, aby pokazać matową, kolorystyczną bazę i błysk na ich powierzchni. Efekt, który możecie podziwiać jest uzyskany lustrzanką, w zbliżeniu soczewek makro bez najmniejszego użycia PHOTOSHOPA, doświetlone lampą z telefonu, aby pokazać błysk. Swatche są robione bez bazy, na suchej skórze.

Czy warto?

Wypisałam Wam plusy jak i minusy welurków – to jak je odbierzecie to kwestia Waszych subiektywnych preferencji w makijażu. Moje osobiste zdanie na ich temat jest MIESZANE. Z jednej strony dają fajny efekt, ale nie aż tak powalający. Jedne kolory są boskie i unikatowe tj. MAGIK, BAŁTYK, ŚLUBNIAK, SOK Z ŻUKA, TECHNO BRZOSKWINIA, SŁODKA POKUSA… a z drugiej strony aż 5 kolorów, które są prawie identyczne ( Welur, Marzenie, Pastele, Liliowy i Urok – po co? Nie wiem…). Martwi mnie też to, że mają tak mocną tendencję do rolowania się więc np w upały nawet baza pod brokaty przy tłustych powiekach może nie wystarczyć.

Jak kocham całym swoich serduszkiem Glam Shop to jednak stwierdzam, że to nie będzie mój nr 1 formulacji cieni tej marki. Niestety… co nie oznacza, że nie zobaczycie makijaży z ich użyciem 😉

POZDRAWIAM

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony tutaj komentarz, Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna :) Chcesz zareklamować swój blog/stronę? Wpisz adres w polu Witryna internetowa, na pewno na nią zajrzę :)

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.