Makijaż: Hot Chocolate

W poprzedni piątek dostałam paczuszkę z moim zamówieniem z Hean. Od jakiegoś miesiąca (może dłużej) czaiłam się na ich paletki High Definition, ale jakoś nigdzie nie mogłam ich kupić. Więc pozostało mi bezpośrednie zamówienie od producenta. Tak zaszalałam, że zamówiłam 6 paletek (a dostępnych jest 8 wersji kolorystycznych) i jeszcze oczywiście parę innych rzeczy przy okazji (bo przecież nie można marnować kosztów przesyłki prawda? ;o) ). 
Ostatnio jestem tak zabiegana a dzień tak krótki, że brakuję mi czasu żeby złapać dobre światło i zrobić dla Was swatche tych cieni. A wierzcie mi (na razie na słowo), że cienie Hean to można powiedzieć moje małe odkrycie. Jestem nimi zachwycona! Zobaczycie to na własne oczy tylko jak znajdę wreszcie czas na fotki….
A dziś mam dla Was makijaż wykonany paletką High Definition nr 405 Hot Chocolate. Wybaczcie za jakość zdjęć, ale jak wróciłam do domu już było ciemno jak…. wiecie jak i musiałam robić fotki z lampą. Więc tym razem nie będzie zbliżeń na oko. 

Paletka Hot Chocolate to jedna z dwóch z serii High Definition wersji kolorystycznych w brązach. Znajdują się w niej piękne, ciepłe brązy (perłowy i matowy), jasny, cielisty beż oraz różowo-brzoskwiniowy cień. Można nią wykonać piękne i czarujące dzienne makijaże. A mój jest jednym z nich….

Miałyście do czynienia z cieniami Hean? Jakie są Wasze wrażenia?
Enjoy!!! ;o)

A może ktoś chce się wymienić?!

Postanowiłam wreszcie zrobić porządki w moim (już całkiem pokaźnym) zbiorze kosmetyków kolorowych. Jak się okazało parę okazów w ogóle nie używam więc pomyślałam po co mają się marnować!  
ZAPRASZAM WAS W TAKIM RAZIE NA WYMIANKĘ  ;o)
No to jedziemy:

3. 2 x cienie w kremie Lancome Color Dose – kolor 106 Tupai (rudy) i 203 Sable Trinidad (złoto – cielisty). Zużycie to może jakieś 2-5% a tubki dlatego są zniszczone bo walały się po kosmetyczce a są wykonane z metalu i dlatego napisy zeszły.

4. Baza pod cienie z Inglota – zużycie jakieś 5%.

5. Cień sypki z Makeup Academy nr 5 – nowy nie używany, nawet naklejka w środku jest nie ruszona, ilość: 1,5g.

6. Cień sypki z Beauty Uk – nowy nie używany, ilość: 2g.

7. Błyszczyk Avon Glazewear Sparkle kolor Sugar Cane – użyty 2 razy.

8. Rozświetlacz ze Sleek kolor 492 Sun Goddess – jedno maźnięcie do swatcha, a tak w ogóle nie używany.

 9. Bronzer z e.l.f. Healthy Glow Bronzing Powder kolor Sun Kissed – zużycie widoczne na zdjęciu.

10. Puder CCUK w kolorze 13 Tea Rose – nowy nie używany.

 11. Zestaw do brwi z e.l.f. w kolorze Medium – wosk nie używany, cień użyty 5 razy, więc praktycznie nie używany.

 13. Mozaika róży z Basic – zużycie praktycznie nie widoczne.

 14. Nivea – 2 w 1 Matujący krem nawilżający + lekki podkład Naturalny Odcień – użyty 3 razy więc praktycznie zużycie żadne.

 15. Tinted Moisturizer z e.l.f. w kolorze Ivory – użyty dosłownie raz! więc jak nowy.

17. Dostępna już tylko szminka z Makeup Academy, robione tylko swatche, nie była nawet na ustach

Co mnie interesuje na wymianę: błyszczyki, lakiery do paznokci, róże, bronzery, cienie do powiek oraz podkłady do twarzy.

Jeśli Cię coś zainteresowało napisz: monusia@gmail.com
lub napisz w komentarzu.

Za używane rzeczy się wymieniam a jeśli chodzi o nowe rzeczy istnieje możliwość kupna (cena do negocjacji).
 
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Zielony Duochrom

Ostatnią moją lakierową miłością są duochromy. Nigdy bym się tego sama po sobie nie spodziewała! A jednak…

Moim faworytem jest Sensique Oriental Dream Nr 259 Moss Temple. I to właśnie ten kolor był moją inspiracją do tego makijażu. 


Niestety pogoda w Szczecinie dzisiaj po godzinie 13-stej nie dała mi szans na zrobienie dobrych zdjęć. Zrobiło się ciemno i zaczęło lać. To był jedyny moment w dniu kiedy mogłam pstryknąć fotki. Mimo średniej jakości zdjęć, które nie oddają w pełni walorów estetycznych, mam nadzieje, że chociaż w 50% ujrzycie piękno tego makijażu. 
 Dla uzyskania fajnego cieniowania brązów użyłam trzech kolorów:  ponad załamaniem matowy, trochę w zimniej tonacji średni brąz (Inglot 363 Matte), nad nim roztarłam ciepły, jasny brąz (Inglot 360 Matte), zaś w samym załamaniu ciemny brąz (Inglot 378 Matte). Na całej powiece znalazła się piękna, perłowa, leśna zieleń (Inglot 414 Pearl). Wewnętrzny kącik rozświetliła zieleń udająca złoto (Inglot 411 Pearl). Dla efektu zadziora dodałam czarną kredkę na linię wodną. 




Co jeszcze znalazło się na twarzy:
podkład: Rimmel Lasting Finish 16h Foundation w kolorze 103 True Ivory
róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Glow
brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
– usta:  L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude + 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10


Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Śliwka w czekoladzie

Przy spontanicznym tworzeniu makijaży bywa tak, że raz make up wyjdzie taki sobie albo kolory nie te albo w ogólnie to nie był dobry dzień na makijaż (ja tak czasami mam). Bywa też tak, że trafiamy w dziesiątkę, dane połączenia kolorystyczne idealnie pasuję do naszej urody i dobrze czujemy się w makijażu, dobrze się nosi. 

Śliwka w czekoladzie to właśnie ten strzał w dziesiątkę. W tym miesiącu miałam go chyba ze 3-4 razy na sobie (a rzadko noszę dokładnie ten sam makijaż). Chciałam już wcześniej go Wam pokazać, ale niestety ostatnio jestem tak zajęta (szukam mieszkania do kupienia), że wychodzę o godzinie 6:30 rano z domu kiedy jest jeszcze ciemno, a wracam ok. 19 wieczorem kiedy też jest ciemno więc fotki odpadają. 

Tak naprawdę w ciągu tych 2 tygodni miałam na sobie różne ciekawe makijaże, które z wielką chęcią chciałam Wam zaprezentować, ale czas ani światło na to nie pozwalało. A szkoda…. :o/

Ale wracając do śliwki….

W załamaniu powieki roztarłam matowy, ciepły brąz (Inglot 378 Matte) – to nasza czekoladka. W zewnętrznym kąciku oka znalazł swoje miejsce matowy, głęboki fiolet (Inglot 377 Matte) – to nasza śliweczka. Żeby śliwka nabrała trochę blasku resztę powieki pokryłam lawendową perłą (Inglot 440 Pearl). 


Co jeszcze znalazło się na twarzy?:
podkład: Rimmel Lasting Finish 16h Foundation w kolorze 103 True Ivory
róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Shy
brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
błyszczyk: 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10
maskara: Maybelline One by One
PS. Przepraszam za te okropne, posklejane rzęsy, ale nie chciały współpracować dziś rano ;o/
Enjoy!!! ;o)

ROZDANIE KOSMETYKÓW VIPERA – ZAMKNIĘTE!!!

Po mini rozdaniu lakierów e.l.f. obiecałam Wam jakieś większe rozdanie – mówicie i macie!!! ;oD
Zapraszam Was gorąco na ROZDANIE KOSMETYKÓW VIPERA! Do wygrania będzie 5 zestawów więc 
aż 5 osób wygrywa. Zasady są bardzo proste a mianowicie:

1. Musisz być publicznym obserwatorem bloga „Kobieta zmienną jest…” (1 los – obowiązkowo)

2. Dodać mojego bloga do swojego blogrolla (1 los – opcjonalnie)

3. Napisać notkę na swoim blogu o moim rozdaniu z pełną nazwą mojego bloga czyli „Kobieta zmienną jest… rozdaje kosmetyki Vipera”, adresem mojego bloga (http://monusia-monusia.blogspot.com) oraz linkiem do posta z rozdaniem (1 los – opcjonalnie) (można zamieścić zdjęcie tytułowe z tego postu)

Czyli maksymalnie można zdobyć 3 losy!


W komentarzu napisz:

– pod jakim nickiem obserwujesz mojego bloga publicznie
– dodatkowo: jeśli zamieściłaś posta o moim rozdaniu na swoim blogu to poproszę link do tego posta, a jeśli dodałaś mnie do swojego blogrolla to poproszę także o link do Twojego bloga.

ROZDANIE TRWA DO: 08. 01. 2012r. do godziny 23:59

A teraz nagrody:
 Zwycięzcy oczywiście zostaną wyłonieni przez losowanie.
W pierwszej kolejności zostanie rozlosowany Zestaw 1 – jeśli wygra Pani X nie bierze udziału w losowaniu zestawu 2, później zostanie rozlosowany zestaw 2 – jeśli wygra Pani Y to nie bierze udziału w losowaniu zestawu 3 itd. Jeden zestaw wygrywa jedna osoba. Tak żeby każdy miał szansę na wygraną.

Pod spodem dodaje luźne zdjęcia żebyście mogli zobaczyć lepiej kolory. Swatche szminek są robione z moich egzemplarzy. 

Makijaż: Wieczorowo – Konferencyjny

Dziś miałam okazję być na konferencji naukowej. Jest to dość specyficzne towarzystwo więc postanowiłam stworzyć dość mocny makijaż wieczorowy, ale jednak utrzymany w klasycznej konwencji. Zdecydowałam się na srebrzyste szarości na oku oraz pudrowy róż na ustach. 

Użyłam trzech odcieni szarości: ponad załamaniem znalazł się srebrzysty cień z paletki Sleek „Acid”, w zewnętrznym kąciku najciemniejszy srebrny cień (Inglot 451 Pearl), na powiece ruchomej oraz w wewnętrznym kąciku najjaśniejszy cień (Inglot 448 Pearl). Dla zintensyfikowania zewnętrznego kącika dodałam niezastąpionej sleekowej czerni.
Enjoy!!! ;o)
 Reszta użytych kosmetyków:
podkład: Revlon Colorstay (Oily/Combination Skin) w kolorze 180 Sand Beige
róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Shy
– usta: NYX Round Lipstick w kolorze Tea Rose (LSS 628) + 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10
maskara: Maybelline One by One

– brwi: korektor do brwi Delia  

Ogłoszenie zwyciężczyń MINI ROZDANIA LAKIERÓW E.L.F.

BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM za wzięcie udziału w moim pierwszym (na razie) MINI ROZDANIU LAKIERÓW E.L.F. 

Zgłosiło się: 19 dziewczyn
Ale w losowaniu wzięło udział: 17 dziewczyn – niestety dwie osoby nie spełniły kryteriów zgłaszania się :o/
Kolor NUDE zapragnęło: 8 dziewczyn
A pojedzie do……  niezdecydowana  GRATULUJE!!!! :o*

Kolor INNOCENT zapragnęło: 9 dziewczyn
A pojedzie do……  pesymistka13  GRATULUJE!!!! :o*
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Krecha Avon

Rzadko maluję kreskę czarną kredką, a to z powodu moich stosunkowo małych oczu oraz opadającej powieki. Dla niektórych z Was pewnie ten makijaż nie będzie wielkim „wow”. Ale dziś zaryzykowałam… chyba się udało?!
Główny prym w tym makijażu wiedzie oczywiście kreska. Obrysowałam prawie cały kontur oka czarną, żelową kredką Avon SuperShock – roztarłam, aby uzyskać bardziej „miękki” efekt. Całą górną powiekę pomalowałam perłą w chłodnym odcieniu brązu (Inglot 434 Pearl) a całą przestrzeń pod łukiem brwiowym aż po załamanie wypełniłam bardzo jasnym, ciepłym, perłowym brązem (Inglot 408 Pearl) i wtopiłam w brąz na ruchomej powiece.
Reszta użytych kosmetyków:
– podkład: SKIN 79 BB Cream Diamond Collection The Prestige
brwi: korektor do brwi Delia
róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Glow
maskara: Maybelline One by One
  
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Electric Blue

Kolejny już raz wykorzystuję trend tego sezonu czyli wszelakie odcienie błękitu oraz granatu. 

Na całej ruchowej powiece znalazła się niebieska perła (Inglot 424 Pearl), zewnętrzny kącik przyciemniłam matowym granatem (Inglot 389 Matte), zaś wewnętrzny kącik rozjaśniły błękitne iskierki (Inglot 123 AMC Shine).

 




Reszta użytych kosmetyków:  podkład: SKIN 79 BB Cream Super Plus Triple Funtions, róż i bronzer : e.l.f. Contouring Blush & Bronzing Powder, brwi: korektor do brwi Delia, maskara: Maybelline One by One. Enjoy!!!

Zakupy, zakupy i jeszcze raz zakupy!

Na początku każdego miesiąca po przelewie od mojego pracodawcy zawsze sobie powtarzam, że wszystko już mam i nie kupię w tym miesiącu niczego! Ale zawsze kończy się to jednak zupełnie inaczej – ZAKUPAMI!!!! Chociaż odnoszę wrażenie, że tym razem raczej „słabo” zaszalałam i kupiłam kilka „drobiazgów”.

U nas w pracy zawsze krąży gdzieś katalog Avonu czy Oriflamu. Ciekawsze rzeczy okazały się tym razem w Avonie. Zakochałam się w nowym zapachu „Słodka śliwka i wanilia” i skusiłam się na zestaw: balsam 200 ml, żel pod prysznic 200 ml i mgiełka do ciała 125 ml właśnie w tym zapachu (ok. 29 zł). BOSKI!!! Polecam wszystkim, którzy uwielbiają bardzo słodkie zapachy. Zapach mgiełki całkiem długo się utrzymuje, a balsam okazał się lepszy do rąk niż do ciała.

Ubóstwiam maseczki z serii Planet Spa. Ale zawsze jakoś nie mogę zużyć tej 75 ml tubki do końca a chciałabym mieć wszystkie rodzaje tych masek bo są genialne więc idealnym rozwiązaniem okazał się zestaw 12 x 5 ml „trójkącików” z trzema rodzajami masek: śródziemnomorska nawilżająca maseczka z oliwką, wygładzająca maseczka Japońskie Sake i ryż, maseczka błotna z minerałami z Morza Martwego (cena zestawu 20 zł).

Już od dawna chorowałam na duplikat cienia MAC „Club” (bo z oczywistych przyczyn nie kupię oryginału, bo mimo, że jestem frikiem cieniowym to nie stać mnie na taki luksus). A mowa oczywiście o cieniu z Catrice nr 410 C’MON CHAMELEON! Specjalnie po niego pojechałam do Natury (nie mam nigdzie w okolicy więc przejechałam pół miasta) i co się okazało? Mogłam sobie zmacać wyłącznie tester, bo ani jednej sztuki cienia na sprzedaż już nie było. Ale spokojnie przecież z pustymi rękoma nie wyjdę! ;o)
I co się później okazało wyszłam z 4 lakierami i cieniem.


Pierwsze w oko wpadły mi lakiery z Sensique Oriental Dream. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Kto by się spodziewał, że zakocham się w metalikach, mocno świecących lakierach. Nr 259 Moss Temple (cena: 5,99) to zniewalająca zieleń, która opalizuje na brązowo. Jestem zachwycona tym kolorem, mam już go jakiś tydzień na paznokciach i nie mogę się napatrzeć.

Zaś nr 265 Sky Over Silk Road (cena: 5,99) to zielono – granatowa perła opalizująca na różo-fiolet. Bardzo ciekawe połączenie. 

Następny w moich dłoniach znalazł się lakier z Catrice nr 490 Iron Mermaiden – taka „benzynka”. Ale, że kosztował 10 zł stwierdziłam, że aż tak bardzo go nie chce. I już miałam wychodzić, ale przeszłam obok szały Essence i moim oczom ukazała się dokładnie taka sama „benzynka” z serii Colour&Go nr 43 Where Is The Party? za 5,49 zł. Po prostu istny kameleon – opalizuje na zielono, niebiesko, różowo i fioletowo z odrobiną złota.
Zaraz zanim do koszyka wpadł jeszcze lakier Nail Art Magnetics nr 02 Hex Hex! (cena: 8,99zł) – chciałam spróbować tego magnetycznego efektu na moim paznokciach.

Jeszcze tylko wróciłam się po cień z Sensique Velvet Touch nr 129. Już od jakiegoś czasu chodziła za mną taka zgniła zieleń. Cień na razie wydaję się bardzo tępy w nakładaniu, ale mam nadzieje, że jakoś sobie z nim poradzę.


I tak wyglądały moje zakupy „pocieszające” w Naturze. Co się później okazało zachorowałam za zgniłą zieleń bo tak naprawdę wszystko co kupiłam było w takiej tonacji.

Na początku listopada miałam tylko w głowie jeden zakup a mianowicie – krem Vichy NORMADERM TRI-ACTIV. Kończę właśnie moją drugą tubkę La Roche Posay Effaclar K – przez pierwsze 2 miesiące działa na mnie super, ale kolejne dwa miesiące z każdym dniem działa coraz słabiej. Więc postanowiłam zmienić krem na inny i wybór padł na Vichy. Będąc w SuperPharm trafiłam na fajną okazję – zestaw z Vichy za 47 zł. W skład zestawu wchodzi – pełnowymiarowy 50 ml krem NORMADERM TRI-ACTIV, 50 ml woda termalna (idealna do torebki) oraz 30 ml płynu micelarnego NORMADERM (taka próbeczka na przetestowanie). Uwielbiam takie promocje.
Przyrzekam (tylko komu?!), że w tym miesiącu już nic więcej nie kupię. ;oD

PS. Pisząc tego posta do moich drzwi zawitała przesyłka z SKIN79 BB Cream Miniature Set – Zestaw startowy kremów BB, ale o tym już napiszę Wam w następnym poście…. ;o)

Enjoy!!! ;o)