Ideał nie znaleziony, ale…

Witajcie :o)
Ostatnio kupiłam mnóstwo różnych kosmetyków. Wiele z nich już przetestowałam i czekają na recenzję. Postanowiłam wreszcie to ogarnąć. Dziś zaczynam od podkładów, bo jest to najczęściej wyświetlany post. 

Ja wiecie parę miesięcy temu rozpoczęłam poszukiwanie swojego podkładowego ideału (W poszukiwaniu tego idealnego… ). Z mojej trójcy wygrały dwa: 
Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation 

Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h
Co prawda „ideału” idealnego nie znalazłam, ale… każdy z tych podkładów ma coś w sobie godnego uwagi. Pozwolicie, że przedstawię to w postaci porównania obu podkładów wtedy zauważycie różnicę. 
Ilość i cena…
Catrice ma standardowe 30 ml zaś Rimmel to tylko 18 ml, a są w podobnej cenie ok dwudziestu paru złotych. Jeśli chodzi o wydajność zdecydowanie wygrywa Catrice ponieważ gdy Rimmel już się kończy, Catrice jest dopiero w połowie. Relacja cena kontra wydajność: jeden punkt dla Catrice.
Kolor…
Oba podkłady są pierwszymi ze swoich gam kolorystycznych czyli powinny być dla bladolicych. I tu mamy niespodziankę. Porównujący oba podkłady obok siebie Rimmel przy Catrice wygląda jak mały żółty, lekko opalony chińczyk. 
Pierwszy od lewej to Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation a pierwszy od prawej to Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h.
Gama kolorystyczna Rimmela to tylko 4 odcienie, ale każdy z nich ma cudowną właściwość dopasowywania się do koloru cery właścicielki, która go nosi. Więc tak naprawdę kolor 100 Ivory będzie idealny dla każdej z Was z jasną/średnio jasną karnacją nie ważne jaki odcień macie (czy lekko żółty czy oliwkowy). Catrice to 5 odcieni, które nie są tylko ciemniejsze wraz ze wzrostem numerów, ale też ich odcienie są diametralnie różne. 010 Sand Beige to neutralny, beżowy odcień, 020 Rosy Beige to już różowy odcień, a 030 Caramel Beige to pomarańczowy odcień. Z Catrice znaczniej trudniej dobrać odcień. Do tego dochodzi jeszcze ciemnienie Catrice o pół tonu w ciągu dnia pod wpływem wydzielanego sebum. Zdecydowanie Rimmel dostaje plusa za kolorystykę.

Konsystencja, aplikacja, trwałość…
Te dwa podkłady to totalne odmieńce. Rimmel pachnie jak krem, jego formuła żelu jest dość toporna w aplikacji, uczucie chłodzenia nie każdemu przypadnie do gustu. Trzeba szybko z nim pracować bo zastyga na twarzy a później już nic go nie ruszy. Catrice jest w formie coś pomiędzy płynnym pokładem a pianką o dość duszącym kwiatowym zapachu. Aplikacja Catrice jest marzeniem, lekko i płynnie rozciera się na twarzy, jak aksamit. Zawsze można coś poprawić, rozetrzeć dokładniej. Jeśli chodzi o ścieralność pod czas dnia to zdecydowanie na dłużej zostanie z nami Rimmel. Jest bardziej odporny na wilgoć oraz ścieranie. Catrice zaś wygrywa w przyjemność aplikacji, konsystencji i….. bardziej higieniczne użytkowanie dzięki pompce. Słoiczek Rimmela jest beznadziejny, a już totalną klapą jest wydłubywanie resztek. Mimo, że się różnią oba wytrzymują na mojej twarzy bez skazy ok 7-8 godzin. Catrice po tym czasie zaczyna się świecić, Rimmel wytrzymuje jeszcze jakieś 2-3 godziny dłużej.

Krycie…

Ooooo to jest bardzo ważna i czasami sporna kwestia. Rimmel jest dobrą, lekką formą na co dzień, mało kryjącą, ale można budować to krycie dodając warstwy, ale jednak czym więcej warstw tym bardziej widoczny na twarzy, efekt maski gwarantowany jeśli przesadzimy z ilością. Jedna warstwa to coś lepszego od kremu tonującego, po prostu wyrównuje koloryt skóry. Ja żeby uzyskać efekt ze zdjęcia nakładam więcej produktu.

Catrice to podkład cięższy w swojej formie, ale nadal nadający się na dzień, bardziej wyczuwalny na twarzy. Krycie zdecydowanie lepsze, bo od lekkiego po średnie, to podkład dla tych z Was, które mają coś do ukrycia. Dzięki odbijających światło pigmentom Catrice sprawia, że ​​Twoja cera wygląda gładko i promiennie. Zdecydowanie lepiej wygląda na zdjęciach. Żeby uzyskać efekt ze zdjęcia nakładam tylko jedną pompkę na całą twarz.


Dla jakiej cery… 
Rimmel sprawdzał się dla mnie jak jeszcze miałam duże problemy z przetłuszczającą się strefą T. Dużej przezwycięża wydzielane sebum choć nie jest podkładem stricte matującym. Jego efekt „matu” szacuje na jakieś ok. 10 godzin. Idealny dla cery przetłuszczającej się oraz mieszanej, dla całkiem tłustej się nie sprawdzi, jest za słaby, a dla cery suchej będzie kiepski, bo nie nawilża i podkreśla suche skórki. 

Catrice urzekł moje serce dopiero wtedy gdy doprowadziłam swoją twarz do większego porządku czyli moja skóra jest nadal mieszana, ale wydzielanie sebum zdecydowanie się zmniejszyło. Ważna uwaga, że Catrice ciemnieje o pół tonu pod wypływem sebum. Efekt „matu” a raczej satynowego wygładzenia szacuję na ok. 8-9h. Dla cery tłustej i przetłuszczającej się w strefie T odpada, bo jest zbyt nawilżający, cera mieszana będzie zadowolona choć po paru godzinach zacznie się świecić, będzie super dla cery suchej, bo forma jest nawilżająca oraz zawartość pigmentów pięknie rozświetla. 
Wow…. ale się rozpisałam! ;o) Chciałam, żeby ta recenzja była naprawdę dokładna i sumienna. 

Niestety ideału nadal nie znalazłam, ale ani Rimmel ani Catrice mimo swoich wad, nie są złe. Rimmel na dzień dzisiejszy to fajny dzienniaczek, ale zbyt małym kryciem. Catrice jest lepszy na większe wyjścia, bo ukrywa naprawdę wiele i świetnie wygląda w sztucznym świetlne. Na pewno dokończę oba opakowania. I zacznę poszukiwania od nowa…. 

Enjoy!!! ;o)

PS. Mam nadzieję, że nie wystraszyłyście się fotek gdzie jestem naga, bez podkładu?  

W poszukiwaniu tego idealnego…

Jeśli chcesz znać dokładną i sumienną recenzję Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation oraz Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h zapraszam TUTAJ


Witajcie :o)


Jakieś 2-3 tygodnie temu swój żywot zakończyły moje 2 podkłady – Rimmel Lasting Finish 16h Foundation oraz Essence Soft Touch Mousse Make-up. Także mój Revlon Colorstay (Oily/Combination Skin) sięga już dna. Wtedy też postawiłam sobie za cel znaleźć swój podkładowy ideał!!! Czy to możliwe???

Mój „idealny” podkład musi spełniać takie oto warunki:
– ma być pokładem na „co dzień” czyli wystarczająco lekkim aby skóra nie męczyła się pod nim oraz wyglądał całkiem naturalnie
– krycie było od lekkiego aż po średnie – jednak mam parę rzeczy do ukrycia i kremy tonujące czy kremy BB to dla mnie zdecydowanie za małe krycie
– odpowiednio zmatowił skórę – moja skóra i tak jest już w lepszej kondycji niż kiedyś, ale nadal jest mieszana z tendencją do przetłuszczania się w strefie T, szczególnie dużo sebum produkowane jest na czole oraz policzkach
– cena – to ma być podkład łatwo dostępny oraz w przystępnej cenie (ok. 30 zł) – wydaję mi się, że na podkład na co dzień nie warto wydawać więcej
– kolor – nie znoszę żółtych podkładów, ma być beżowy, neutralny, a nie żółty jak dla chińczyków

Niby 5 prostych warunków…. ale nic w życiu nie jest takie proste!

Początkowo zrobiłam małe przeszukanie internetu, które podkłady mają najlepsze opinie w świetle moich warunków i wyłoniłam „wspaniałą” trójcę:
Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation
Manhattan Powder Mat Make Up
Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h
Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation

Zachwalany na wszystkich blogach i portalach kosmetycznych więc sobie pomyślałam: „Coś w tym musi być”. 

Parę słów od producenta (źródło: KLIK)
Kremowo-żelowa konsystencja sprawia, że podkład łatwo się rozprowadza i perfekcyjnie łączy z powierzchnią skóry, tworząc wyjątkowo lekki i trwały makijaż przez cały dzień. Zapewnia piękny kolor cery zaraz po nałożeniu i poprawia jej naturalny koloryt po 4 tygodniach stosowania.
Moje spostrzeżenia po paru użyciach:
– producent zapewnia nas, że dopasowuje się do struktury i odcienia skóry – święta prawda, ponieważ kolor najjaśniejszy, który posiadam czyli 100 Ivory w opakowaniu wygląda na ciemny, ale na twarzy właśnie jak by sczytywał nasz kolor skóry i upodabnia się do niej
– konsystencja jest naprawdę przedziwna – w moim odczuciu ten żel zachowuje się jak krem do twarzy albo kremy tonujące tylko, że ma o wiele większe krycie, jest taki lekko chłodny, pachnie jak krem do twarzy, ale zastyga szybko jak podkład, nie zostawia lepkiego filmu na twarzy
– zapewnia naturalny wygląd i pięknie rozświetloną skórę, taką zdrową, wypoczętą
– nie daje matu na twarzy, raczej takie satynowe wykończenie więc puder matujący się przyda
– świecenie pojawia się po ok. 6 h
– po przetarciu twarzy chusteczką nie zostawia zbyt dużych plam więc jest bezpieczny dla białych kołnieżyków
Manhattan Powder Mat Make Up

Typowy, matujący podkład – chciałam i takiego spróbować, a ten miał najlepsze recenzje pod tym względem.

Parę słów od producenta (źródło: KLIK)
Całkowicie nowatorski fluid z innowacyjną kremowo-pudrową recepturą – do pudrowego, matowego wykończenia makijażu. Perfekcyjnie pokrywa, naturalnie matowi, nawilża dzięki prowitaminie B5. Przetestowany dermatologicznie, przeznaczony szczególnie do cery mieszanej.

Moje spostrzeżenia po paru użyciach:
– jest bardzo „suchy”, konsystencją przypomina mi raczej podkłady w musie
– krycie jest bardzo ładne, zakrywa mi nawet piegi na nosie, określiłaby je jako średnie albo nawet mocne dla niektórych
– świetna kolorystyka – kolor który posiadam czyli 80 Sand to czysty beż, neutralny ani nie żółty ani nie różowy
– wykończenie faktycznie daje pudrowe więc jest to typowy podkład matujący
– niestety podkreśla suche skórki i troszeczkę ciężko wygląda na twarzy
– matuje ok. 7-8 h 
– minimalnie brudzi kołnierzyki
Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h
Tak naprawdę ten podkład mam najkrócej i zdobyłam go z wymianki z Asq. To co mnie w nim urzeka to piękna, szklana buteleczka z bardzo praktyczną pompką. Posiada piękny, kwiatowy zapach. 
Parę słów od producenta:
Dla doskonałego, wyglądu cery: Photo Finish Foundation Liquid 18h z Soft Focus Effect. Dzięki pigmentom odbijającym światło, sprawia, że ​​cera wygląda gładko i promiennie do 18 godzin. Bezolejowa formuła. Dostępny w pięciu odcieniach. Wysokiej jakości butelka matowego szkła z praktycznym dozownikiem. 
I na koniec tych moich wywodów na temat „ideału” porównanie kolorystyczne tych trzech podkładów:
Od lewej: Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation 100 Ivory, Manhattan Powder Mat Make Up 80 Sand, Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h 010 Sand Beige.
Choć Rimmel z tej całej trójcy wygląda na najbardziej żółty to jednak jego zdolność dopasowania się do odcienia skóry bardzo ułatwia dobranie koloru. Występuje tylko w 4 odcieniach więc bladolicą będzie trudniej bo najjaśniejszy to właśnie 100 Ivory.
Manhattan ma też jakieś 4 odcienie choć najjaśniejszy jest żółty, dopiero drugi od początku czyli 80 Sand ma bardzo fajny naturalny odcień. Ale też mi się wydaję, że bladolice nie mają czego tu szukać.
Dopiero Catrice pomyślało o właścicielach bladolicych twarzy ponieważ kolor 010 Sand Beige jest naprawdę bardzo jasny, powiedziałabym, że nawet porcelanowy, a 5 stopniowa kolorystyka tych podkładów z każdym odcieniem bardzo szybko się zmienia, a już następny odcień po 010 czyli 020 Rosy Beige jest kolorem różowym. 
Co myślicie o mojej „trójcy”? Dobry wybór czy raczej nie? Jakie są Wasze doświadczenia z tymi podkładami, jakieś dobre rady z nimi związane?