Nowa Fryzura: 3 tygodnie po cięciu

Witajcie 🙂

Etap zapuszczania włosów pod nową fryzurę w pełni! Od Pierwszego Cięcia minęło dokładnie 3 tygodnie. 

Pierwsze 2 tygodnie poszły jak z płatka. Obyło się bez problemów, ale z początkiem 3 tygodnia już nie jest tak kolorowo. Coraz trudniej je ogarnąć i ułożyć tak jak ja sobie tego życzę. Ale takie są „uroki” zapuszczania włosów. Spodziewałam się tego…

Z długości przybyło mi jakieś 1 cm więc jest nie źle. Bokom nadal jeszcze brakuje 2-3 cm.

Zapraszam Was na oglądanie efektów zapuszczania:

Nowa Fryzura: Pierwsze Cięcie

Witajcie :o)
Nie dawno dowiedziałam się, że znów tracę fryzjerkę i muszę znaleźć nowy salon. Po przekopaniu internetu i poczytaniu wielu opinii postawiłam na INSPIRACJA M&E Salon Fryzjersko – Kosmetyczny w Szczecinie. Przy okazji zmiany fryzjera postanowiłam zmienić także fryzurę! 
Nie żebym przestała kochać swojego irokeza – nic z tych rzeczy. Ale jednak stylizacja na irokeza ograniczała mnie tylko do jednego ułożenia włosów w czubka. Chciałam mieć więcej możliwości. Początkowo myślałam o czymś w stylu nowej fryzury Pink (KLIK) czyli pixie zmieszane z zadziornym szykiem. 
Opowiedziałam o moich oczekiwaniach Pani Marzence z Inspiracja M&E. Powiem Wam, że byłam już u wielu fryzjerów, ale takiego PROFESJONALIZMU jeszcze nie wiedziałam. Pani Marzenka dokładnie oglądnęła moją strukturę i rodzaj włosa, opowiedziała jak ona to wszystko widzi i co może mi zaproponować, aby uzyskać efekt, którego ja oczekuję. Nie powiedziała, jak wielu fryzjerów, że zrobi tak jak ja chce tylko doradziła, naprawdę doradziła. Taki fryzjer to skarb!
Na razie Pani Marzenka nadała kształtu i tekstury mojej nowej fryzurze. Oczywiście teraz będzie etap odrastania włosów po irokezie, ale przy moich szybko rosnących włosach myślę, że miesiąc wystarczy. 
Nadal będzie to krótka fryzura, z bokami wygolonymi, ale o wiele dłuższym przodem i innym tyłem. Dzięki temu będę mogła czesać włosy na bok, postawić irokeza lub zaczesać na gładko. Czyli będzie już przynajmniej 3 fryzury do wyboru. A o to mi właśnie chodziło….
Oczywiście mam dla Was fotki. Teraz może nie wygląda to oszałamiająco, bo boki w górnej części są zbyt krótkie po irokezie. Tą partię muszę najbardziej zapuścić. Czeka mnie teraz dużo stylizowania moich włosów żeby w miarę łagodnie przejść przez etap zapuszczania. Po cięciu Pani Marzenki nie jest tak źle jak by się mogło wydawać. 😉 Trochę więcej żelu, gumy, lakieru i powinno się udać.
Etapy mojego zapuszczania i zmieniania się fryzury oczywiście będę zamieszczać na blogu. Życzcie mi szybkiego odrastania… ha ha ha 😀

Irokez czyli saga o moich włosach

Witajcie :o)

Po wszystkich wpisach na temat Inglotów, makijaży, cieni i jeszcze raz makijaży mam dla Was coś zupełnie z innej beczki. 

Gdy zaczęłam blogować wiele osób oglądających fotki z makijażami zwracało uwagę na moją fryzurę. Nawet padła propozycja o wpisie na ten temat – proszę bardzo mówicie i macie!

Ale zacznijmy może od początku….
Jak większość dziewczynek i ja kiedyś miałam włosy po pupę, ale mój „problem” polegał na tym, że były one gęste, grube, bardzo ciężkie i nie podatne na żadne zabiegi kosmetyczne. Nosiłam je wiecznie związane w kucyk. Doszło nawet do tego, włosy wyrywały mi się od własnego ciężaru przez co tworzyły mi się postępujące zakola i dokuczał mi ból głowy. Pewnego dnia miałam tego dość – poszłam do fryzjera, ścięłam je do mniej więcej brody, ale na prosto. I od tego momentu zaczęła się moja przygoda z różnymi fryzurami – poszło już lawinowo! Najpierw była wersja na chłopczycę, troszeczkę dłuższy przód, a tył bardzo krótki do stawiania na jeżyka. Tej fryzury były różne modyfikacje, ale panowała parę dobrych lat (niestety nie znalazłam dla Was fotek z tego okresu). Później zapuściłam włosy z chłopczycy (co u mnie szybko poszło, bo moje włosy potrafią rosnąć nawet 2-3 cm miesięcznie). Tym razem zdecydowałam się na coś asymetrycznego – z jednej strony dłuższe pasmo włosów, a z drugiej strony o połowę krótsze. Wyglądało to mniej więcej tak:

Fryzura i pomysł sam w sobie bardzo dobry, ale dłuższe pasemko musiałam prostować codziennie bo mięło się od spania a do tego miałam manie poprawiania grzywki więc była tłusta po dwóch dniach. Później zauważyłam jeszcze jeden nieestetyczny defekt – mam bardzo, ale to bardzo płaski tył głowy przez co włosy z tyłu ścięte na prosto jeszcze bardziej to podkreślały. Więc postanowiłam troszeczkę ulepszyć tą fryzurę – bardziej ją skrócić a cięcie z tyłu miało mi pozwolić na to żeby włosy stawiać na żelu aby wymodelować tył głowy. Oto fotki (tylko proszę Was nie komentujcie mojego wyglądu itp ze zdjęcia tylko zwróćcie uwagę na fryzurę ponieważ fotki są wyjęte z najgłębszych czeluści mojego laptopa). 

Znalazłam fryzjerkę, z którą miałyśmy podobną wizję więc mój pomysł wypalił. Po przez ułożenie ich na żelu uzyskiwałam efekt nieładu i pazura. Ale takie fryzury też mają swoje wady. Dłuższe pasemko dość szybko mi się przetłuszczało a i z prostownicą nie mogłam się rozstać. Aaaaa… i do tego taka fryzura szybko traci kształt bo moje wizyty u fryzjera musiały być nie rzadsze niż 3-4 tygodnie. Po dwóch tygodniach od strzyżenia wyglądałam mniej więcej tak (to jest moje zdjęcie do dyplomu magistra):
Po studiach przeprowadziłam się na drugi koniec Polski, znalazłam pracę…. więc sobie pomyślałam, że to jest dobry moment na zmianę. Już od dłuższego czasu nosiłam się na cięcie typu IROKEZ! Miałam pewną wizję, o której opowiedziałam fryzjerce. Kompilacją mojego i jej pomysłu był DAMSKI IROKEZ. 


Ta wersja irokeza wyglądała zabójczo w dodatku z takim kolorem robionym u fryzjera oczywiście. Ale przez to, że jest to wersja damska włosy są dłuższe po ścięciu, a niestety (albo stety) moje włosy rosą naprawdę szybko (ok 2-3 cm na miesiąc) więc żeby fryzura zachowała kształt musiałabym pojawiać się u fryzjera co 2 tygodnie! Do tego specyficzny zarost włosów przy karku, gdy włosy już odrosły, wyglądał niezaciekawie. Więc wprowadziłyśmy z fryzjerką parę modyfikacji do mojego irokeza i ostatecznie tak naprawdę jest to MĘSKI IROKEZ!!! ;o) Aktualnie tak wyglądam jak wrócę od fryzjera:



Oczywiście zaraz po tym farbuję całe włosy żeby nie było widać odrostu po strzyżeniu. Taka wersja irokeza jest dla mnie bardziej praktyczna. Moje wizyty u fryzjera są mniej więcej co 4 tygodnie, a jak się uprę to nawet dam radę 6 tygodni. Dużym plusem jest także to, że przez cały miesiąc moja fryzura się zmienia i z tygodnia na tydzień wygląda zupełnie inaczej więc tak jak bym miała na głowie parę innych fryzur. Włosy się lepiej układają, a zarost przy karku wycięty w szpic daje efekt pazura. 

Jak to mówią u mnie w pracy: Miśka bez irokeza to nie Miśka!!! I tą puentą zakończę moją sagę o irokezie. Mam nadzieje, że osoby które prosiły o post są usatysfakcjonowane. 

Enjoy!!! ;o)