Tydzień NUD(E)nych makijaży – DZIEŃ 4

Witajcie

Dzień 4 tygodnia NUD(E)nych makijaży to propozycja w bardzo ciepłych odcieniach brązu, miedzi i koralowego różu. Oczko zmalowane przy użyciu bardzo unikatowej paletki Makeup Revolution Naked Chocolate.

Makeup Revolution Naked Chocolate makeup makijaż tytułowy makeup nude worm brown makeupblogger dzienny makijaż ciepłe brązyPaletka Makeup Revolution Naked Chocolate to mój najnowszy nabytek (ma raptem 2 miesiące). To bardzo unikatowa paletka. Zawiera w sobie bardzo ciepłe odcienie brązów, miedzi i miedzianych róży a do tego ciepłe złota. Kolory są bardzo rzadko spotykane dlatego według mnie jest tak wyjątkowa. Niebieska tęczówka najbardziej będzie z niej zadowolona, ale i zielona czy brązowa nie pogardzi! 😉

Makeup Revolution Naked ChocolateNasze ciepłe oczko zaczynam od załamania powieki w średnim, matowym brązie (Makeup Revolution Naked Chocolate #Sweet Shop [step 1]). Kolejno na powiekę ruchomą od wewnętrznej części nakładam miedziany róż (Makeup Revolution Naked Chocolate #Divine [step 2]), miedź (Makeup Revolution Naked Chocolate #Frosted Choc [step 3]), czerwony brąz (Makeup Revolution Naked Chocolate #Choc-fest [step 4]). Zewnętrzną część oka intensyfikuję czekoladowym brązem (Makeup Revolution Naked Chocolate #White [step 5]). Łuk brwiowym matuje różowawym beżem (Makeup Revolution Naked Chocolate #Smoothly [step 6]), a wewnętrzny kącik oka rozświetlam złotem (Makeup Revolution Naked Chocolate #Way [step 7]). Dolną powiekę powtarzam w takich samych kolorach co na górnej.

Makeup Revolution Naked Chocolate makeup makijaż tytułowy makeup nude worm brown makeupblogger dzienny makijaż ciepłe brązy prosty makijaż dzienny jak wykonać eyes Makeup Revolution Naked Chocolate makeup makijaż tytułowy makeup nude worm brown makeupblogger dzienny makijaż ciepłe brązy prosty makijaż dzienny jak wykonaćPrzy tak ciepłych odcieniach na powiece dobrze jest zadbać o brak czerwonych przebarwień na twarzy dlatego sięgnęłam po mocno kryjący podkład (Revlon ColorStay #180 Sand Beige). Boki twarzy wysmukliłam odrobiną bronzera (W7 Honolulu Bronzer), a na policzki nałożyłam morelowy róż ze złotym błyskiem (e.l.f. Natural Radiance Blusher #Glow). Na ustach także ciepło, bo w koralu (KOBO Professional Fashion Colour #111 Coral Chic).

Makeup Revolution Naked Chocolate makeup makijaż tytułowy makeup nude worm brown makeupblogger dzienny makijaż ciepłe brązy prosty makijaż dzienny jak wykonać facePOZDRAWIAM

podpis

9 comments to “Tydzień NUD(E)nych makijaży – DZIEŃ 4”
  1. Serdeczne dzięki za makijaż! Właśnie czekam na swoją Naked Chocolate, przyjdzie najpewniej jutro – co za zbieg okoliczności 😉 Podziwiam Twoje projekty, trochę je co prawda modyfikuję, jeśli chodzi o wykonanie w domu (np. nie lubię miziać się chemikaliami po linii wodnej, no nie, choć to spektakularnie wygląda; nie cenię aż tak bardzo paletek Sleeka) a dodatkowo jako Szczecinianka z pochodzenia zaglądam na Twój blog tak dla sentymentu 🙂 Na pewno wypróbuję ten zestaw, chociaż zastanawiam się, jak z jakością cieni, czy się nie zblendują do jednolitego koloru po kilku godzinach na powiece (tak jak podstępnie robi mi Sleek, choć aplikuję cienie na bazę), zobaczymy 🙂

    • Powiem tak: niektóre kolory w Naked Chocolate są do siebie zbliżone i czasami zestawione obok siebie mogą sprawiać wrażenie, że się zlewają, ale wierz mi, że jakościowo są bardzo trwałe i tak jak je nałożysz rano pozostaną takie do wieczora, nie zlewają się w jedną wielką masę po paru godzinach. Także wydaje mi się, że będziesz zadowolona w zakupy, szczególnie z matowych cieni ponieważ świetnie się blendują.
      Ja swoim blogu podaje tylko moje propozycje, kombinacje kolorystyczne czy jakiś pomysł konkretny, ale makeup nie polega na tym żeby go idealnie odwzorowywać, oczywiście należy go modyfikować pod swoje upodobania.
      Ironia losu – bo ja jestem właśnie przyjezdną „szczecinianką” – małopolską 😛

      • Mam już moją białą czekoladę i zapowiada się, że będzie mi się z nią dobrze pracowało. Opakowanie jest obłędne, zabawne i solidnie wykonane, podoba mi się bardziej od opakowania Too Faced czyli uczeń przerósł mistrza (nie wiem, jak z porównaniem zawartości). Kolory jak słusznie napisałaś w notce idealne dla błękitnookich; co mi się bardzo podoba, to ich wykończenie (półmatowe i satynowe albo subtelny połysk), super sprawa. Na szybko (nie wytrzymałabym do porannego makijażu oczywiście) wykorzystałam Milky (powieka), Buttons (kącik), Choc-fest (kącik), Double Dip (dolna powieka na zewnątrz), Divine (dolna powieka kącik) oraz Way (środek górnej powieki) i jestem bardzo zadowolona 🙂 Już widzę, że jest dobrze 🙂 choć na najbliższy wyjazd… chyba jednak zabiorę Storm Sleeka albo moją składankę Kobo, żeby mieć jakieś wyraziste błękity/szarości oprócz tonów brązowo-różowawych… biała czekoladka jest raczej solidnym pakietem dziennych nudziaków… albo raczej powinnam kupić I Heart Chocolate 🙂 chociaż ta akurat wydaje mi się za bardzo w kierunku zieleni i złamanych szarości, jak dla brązowych oczu. (Mam nadzieję, że to wyżej o linii wodnej nie zabrzmiało zbyt krytycznie, po prostu ja mam dosyć wrażliwe oczy i staram się, aby niczym ich nie podrażniać, podziwiam te kolorowe piękne akcenty na linii wodnej, ale nie odważę się.) Rozpisałam się, ale wiesz jak to jest, gdy się można wygadać o kolejnym trofeum do kolekcji 🙂

        • Doskonale Cię rozumiem 🙂 każdy ma inne oczy… moja linia wodna dobrze toleruje matowe, kremowe produkty (np linery, kredki itd), ale jeśli coś ma w sobie drobinki to już też drażni moje oko więc też nie wszystko na nią nakładam 😉
          A co do paletki Makeup Revolution – dla mnie to pozytywne zaskoczenie, że mają takie ciekawe wykończenia: tak jak napisałaś to nie są typowe suche maty i mocno świecące perły i to mi się podoba. Chyba skuszę się na 2 pozostałe paletki z czekoladowej rodziny choć oryginał z Too Faced też mnie strasznie kręci, bo miałam okazję jej próbować i znów cienie z Too Faced mają zupełnie inne wykończenia i konsystencje. Weź tu człowieku wybierz 😛

          • Dziękuję za odpowiedź 🙂 Mam jeszcze pytanie, może mi doradzisz: no ponieważ jednak czaję się na kolejną czekoladkę, ale nie chcę przesadzić (ile można mieć cieni jak się nie prowadzi bloga? 😉 ) muszę wybrać, czy I Heart Chocolate czy Death by Chocolate. Mam niebieskie oczy (w kierunku szarych), tonację kolorystyczną neutralną (np. dobrze mi zarówno w zimnych jak i ciepłych odcieniach szminek). Które lepsza? Oglądam swatche i nic nie mogę wykombinować… wydają mi się bardzo zbliżone… niby jedna jest bardziej „chłodna” (Death?), no i która jest zdecydowanie odmienna od Naked? p.s. Opakowanie tych cieni to mistrzostwo świata. Zaraz na drugi dzień upadło mi na podłogę (podniosłam je z kartonikiem, akurat otwarciem kartonika do dołu, i wysmyknęło się na podłogę). Pomimo iż cienie walnęły kantem o parkiet, prawie nic się nie stało. Jedne z cieni (Smoothly) się pokruszył, ku mojej rozpaczy, ale poza tym nic, ani uszkodzeń cieni ani opakowania, ani rysy. A walnęło mocno. Cień naprawiłam rozprowadzając w spirytusie, ugniotłam w przegródce i jest, działa… no może nie taki ładny, jak był, więc nie jest najgorzej. Ale jak na taką katastrofę to w porównaniu do innych opakowań – rewelacja. Jak teraz czytam recenzje tej serii i uwagi o „chyba solidnym plastiku” to aż mi się chce śmiać. Tak, jest super solidny 🙂 pozdrawiam serdecznie!

          • I Heart Chocolate jak pewnie wiesz to bardzo dobry duplikat paletki Too Faced. Jest zdecydowanie cieplejsza i różnorodniejsza, bo pomimo posiadania brązów i złota ma też akcent zieleni i fioletu. Death by Chocolate jest zdecydowanie chłodniejsza, zawiera dużo kolorów taupe, które wydają się bardzo zbliżone jeden do drugiego. Jeśli miałabym wybierać do Twojej urody postawiłabym jednak na I Heart Chocolate, bo niebieska tęczówka będzie wyglądać zdecydowanie lepiej, ale posiadasz już Naked Chocolate, która jest pełna ciepłych odcieni i wydaje się, że dla odmiany i posiadania innych odcieni warto jednak kupić Death by Chocolate, ale to od Ciebie zależy w których odcieniach czujesz się zdecydowanie lepiej. Ale jak mówię… ja bym postawiła na I Heart Chocolate.

  2. Dzięki za porady! Na razie wezmę na przeczekanie 🙂 A tak z innej beczki, czy znasz sypkie pigmenty/cienie Make Up Magic? To polska marka, produkty także wytwarzane w Polsce. Co mi się podoba, to że ich zestawy opisywane są (np. na ich stronie) jako przeznaczone do określonych typów urody (oczy, cera, włosy) i te propozycje zawsze się sprawdzają, komuś mniej obeznanemu z makijażem jak ja to ułatwia zdecydowanie wybór. Raz nie posłuchałam i wzięłam cienie jak dla rudowłosej czy brunetki z ciemnymi, brązowymi oczyma, mimo ostrzeżenia, że blondynka w nich będzie wyglądać jak pobita… i sprawdziło się 🙂 natomiast inne zestawy (dla blondynek) są naprawdę fajnie przemyślane i idealnie mi pasują. Nie jestem z nimi związana w żaden sposób, po prostu mam ich kilka zestawów oraz dedykowaną bazę woskową (w sumie rzadko ich używam, muszę do nich wrócić), no i podoba mi się taka inicjatywa (cienie w oryginalnych zestawach kolorystycznych, produkowane w kraju).

    • Niestety nie znam, nie słyszałam, ale jak to bywa z polskimi markami toną w masie zagranicznych marek, niestety! :/

  3. Pingback: Makijaż: Z nutką różu - Makeup Revolution Naked Chocolate Palette - Kobieta Zmienną Jest...

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony tutaj komentarz, Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna :) Chcesz zareklamować swój blog/stronę? Wpisz adres w polu Witryna internetowa, na pewno na nią zajrzę :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.