Shinybox Marzec 2018 | It’s a Girls World | Openbox

Witajcie

Czas na kolejną edycję beauty boxa Shinybox „It’s a Girls World”.

Czy zawartość rzeczywiście zabiera Nas w świat kobiet?! Zobacz! 🙂

Choć box zawiera aż 7 pozycji, a w tym aż 6 produktów pełnowymiarowych to przyznam szczerze, że brakuje tu kobiecego powera. Już wyjaśniam dlaczego.

Zacznę od produktów na widok których, otwierając pudełko, krzyknęłam TAK!

GOCranberry Olejek do demakijażu twarzy i oczu marki NOVA Kosmetyki (w pudełku produkt pełnowymiarowy 150 ml / 29 zł). Kiedy przerzuciłam się na demakijaż olejkami właśnie, wszędzie wypatruje tego typu produktów. Dodatkowo ten z Shinyboxa ma mega prosty skład, bo to tylko olejek żurawinowy, olejek ze słodkich migdałów oraz witamina E. Aż mam chotę już go użyć, ale najpierw dokończę swój olejek z Evree. Pachnie obłędnie żurawiną i coś czuje, że sprawdzi się rewelacyjnie i trafi do moich ulubieńców na długo.

Kolejny produkt z półki BIO to Feel Free Antyoksydacyjny krem pod oczy bio (w pudełku znajdziemy jego pełną wersję 20 ml / 67 zł). Unikalna formuła kremu zapewnia doskonałe nawilżenie oraz pomaga pozbyć się drobnych zmarszczek mimicznych. Marka Feel Free w swoich produktach promuje ideę powrotu do natury – troskę o środowisko naturalne oraz odpowiedzialne korzystanie z zasobów Ziemi. Dlatego też skład kosmetyku w niemal 99% stanowią substancje pochodzenia naturalnego oraz surowce z upraw organicznych. Świadczy o tym nawet DREWNIANA zakrętka kremu. 😉

Ostatni mój osobisty ulubieniec z tego boxa choć nie jest pełnowymiarowy jako jedyny a tylko travel size NOVEX Maska nawilżająca włosy Mystic Black Baobab (100 g / 8 zł). Głęboko nawilżająca maska do włosów z wyciągiem z baobabu, dedykowana dla włosów suchych, zniszczonych zabiegami chemicznymi oraz termicznymi. Zwiększa elastyczność włosów, zapobiega puszeniu oraz ułatwia rozczesywanie. Nie obciąża włosów, pozostawia je lekkie oraz pełne blasku. Brzmi jak idealnie skomponowana dla mych włosów. Ma bardzo gęstą konsystencję i obłędny zapach kojarzący się z zabiegami wprost od fryziera-stylisty. Mogę niuchać godzinami 😛

I na tym kończy się lista tych „fajnych” kosmetyków. Czym głębiej brniemy w zawartość tym powiedziałabym gorzej, niestety.

Kolorówka z boxów nigdy mnie nie zachwyciła i tym razem Shinybox mnie nie zaskoczyło, bo znajdziecie tu Delia Podkład Matujący Mineral Velvet Skin (pełnowymiarowy 35 ml / 10,40 zł). Podkład jak można się spodziewać to ten raczej drogeryjny, niskopółkowy w odcieniu o dziwo najjaśniejszym 01 ciepły beż, ale i tak jest ciemny i do tego nienaturalnie pomarańczowy. Klapa!

Idziemy dalej i co?! Bielenda Sztyft na odrosty i siwe włosy Instant Cover (produkt cały 4,3 g / 16,70 zł). Niestety wrzucanie do pudełek produktów, które mają konkretny kolor to ryzykowne zagranie i oczywiście niewypał, bo trafił mi się kolor…. czarny! Do tego ten sztyft wygląda jak kiepska pomadka do ust z bazarku! Nnnniiiieeeee…. :/

Czy może być jeszcze mniej ciekawiej?! A i owszem, bo w boxie znajdziemy jeszcze Efektima Chusteczka brązująca do ciała (2 szt. / 1,87 zł). Choć ten produkt widnieje jako upominek to pozwólcie, że zostawię to bez komentarza.

Na koniec mamy produkt wymienny 1 z 3: może trafić się nam pilnik (10,99 zł) lub pęseta (14,99 zł) z Kontigo lub Puder brązujący Miyo (15,99 zł). Z tej nieszczęsnej trójcy trafił mi się najmniej cieszący pilniczek. Już zdecydowanie wolałabym tą pęsetę!

Niestety całe pudełko „robią” tylko trzy produkty o łącznej wartości 104 zł, a cała reszta dla mnie mogłaby być wyłącznie upominkiem. Choć te trzy gwiazdy pudełka są warte ceny, którą musicie zapłacić za całe pudełko to jednak mały niedosyt pozostaje. Zgodzicie się ze mną prawda?

POZDRAWIAM

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony tutaj komentarz, Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna :) Chcesz zareklamować swój blog/stronę? Wpisz adres w polu Witryna internetowa, na pewno na nią zajrzę :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.