Witajcie
Zabawy temperaturą ciąg dalszy….

Uwielbiam bawić się temperaturą w makijażu. Kontrastować chłodek vs. ciepełko. Więcej inspiracji tego typu znajdziecie TUTAJ, TUTAJ czy TUTAJ.

- Zaczynam od wykonturowania oka chłodnymi matami technikom spotlight eye: najpierw jaśniejszy odcień [Glaminatrix Cosmetics Bonfire #Ashes] w zewnętrznym i wewnętrznym kąciku, a następnie pogłębiam w tych samych miejscach ciemniejszym odcieniem [Glaminatix Cosmetics Bonfire #Smoke],
- Na środek powieki ląduje najpierw pomarańcz w macie [Glaminatix Cosmetics Bonfire #Inferno], aby podbić jeszcze bardziej błysk w podobnym odcieniu [Glaminatix Cosmetics Bonfire #Wildfire], który nakładam jako błyszczący toper,
- Na dolną powiekę wybieram błysk w chłodnym odcieniu taupe [Glaminatix Cosmetics Bonfire #Cinder],
- Zwieńczeniem całość jest dodatek matowej pomarańczy [Glaminatix Cosmetics Bonfire #Inferno] w sam wewnętrzny kącik, ale zbytnio nierozpraszając koloru, żeby uzyskać efekt „świecącego neonu”,
- Na linię wodną nakładam ten sam pomarańcz [Glaminatix Cosmetics Bonfire #Inferno], tip: najpierw nakładam beżową kredkę, a później wklepuje cień co daje trwałość i intesywność.

Na zabawie temperaturą nie ograniczam się tylko do oczu, ale tworzę spójną kompozycję na całej twarzy. Dlatego też na policzki wjeżdża pomarańczowy róż [Glamshop kolekcja WALENTYNKI – róż do policzków – ZAUROCZENIE], do tego jako toper mocno błyszczący różo-rozświetlacz [Bell That Glow Blush Highlighter 01 Golden hour].
Zwieńczeniem są chłodne usta: MAC Cosmetics Lip Pencil w kolorze Stone oraz Cosmic Beauty Velvet Matte Lipstick w kolorze Impeccable.
Czyżbym pogodziła w tym makijażu odwieczny spór chłodne vs. ciepłe?! Być może… ;P
POZDRAWIAM


