Formuła, która dużo wybacza | Singe Beauty Paisley Hoot

Witajcie

W świecie multichromów, holochromów… wypuścić taką formułę błysków?! Odwaga, głupota czy jednak mądre posunięcie?

Marki indie prześcigają się w formułach błysków. Muli… duo… holochromy… folie… metaliki… efekt mokrej powieki… kraniki… dywaniki 😉 więcej, mocniej, bardziej… jednak na końcu tego wszystkiego można zderzyć się ze ścianą, bo czym wymyślniejsze formuły tym trudniej je nosić.

I w tym wszystkim Singe Beauty wypuszcza… drobinkowe błyski! Po prostu! Dobra, solidna formuła, która dużo wybacza. Przy powiekach dojrzałych albo opadających emolientowe / płatkowe formuły kompletnie się nie sprawdzają. Co z tego, że mulichrom z holo drobinką jak w przeciągu 30 minut po aplikacji wszystko się zbiera?!

Błyski Singe Beauty Paisley Hoot to dość odważne, ale mądre posunięcie. Tą formułę zwyczajnie dobrze się nosi. Nie trzeba odprawiać modłów, żeby przetrwały cały dzień. Nie trzeba gimnastykować się z wymyślnymi bazami pod błyski, nakładasz i już! Oczywiście efekt jest odrobinę mniej spektakularny, ale niektóre marki powoli zatracają się w formułach, które coraz ciężej nosić.

Singe Beauty zagrało va bank, ale wbrew pozorom dzięki temu wybija się na tle innych. Każdy z nas szuka czegoś innego w makijażu. Wszystko jest dla wszystkich.

Zbiegiem czasu zauważam, że moje powieki już nie wszystkie formuły lubią, dobrze się noszą czy zwyczajnie podkreślają to i owo.

Fajnie mieć opcję… 🙂 i to też jest dobre! Nie zapominajmy o tym.

POZDRAWIAM

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *