Kosmetyczne HITY i KITY Grudzień 2012

Witajcie 🙂

Z roku 2012 został mi jeszcze jeden miesiąc do opisania a mianowicie Grudzień. Później szykuje jeszcze tylko ulubieńców całego 2012 roku jako podsumowanie i takim sposobem wreszcie będzie porządek na blogu i zaległości nadrobione.



La Roche – Posay Toleriane TEINT FLUID (30 ml / ok. 80 zł)


 W tym podkładzie zakochałam się na dobre! Pisałam o nim już w Hitach Listopad 2012 (KLIK). Jestem uzależniona od jego właściwości pielęgnacyjnych oraz krycia. Twarz w tym podkładzie wygląda jak z Photoshopa. Grudzień oczywiście jest miesiącem świątecznym i każda z nas chce wyglądać perfekcyjnie i obłędnie. Dzięki temu podkładowi moja cera wyglądała pięknie! Jednak jest to dość ciężki podkład więc pewnie w letnie dni się nie sprawdzi, ale w zimowe, gdy temperatury są naprawdę niskie mam poczucie, że pielęgnuje moją twarz jak krem nawilżający i chroni przed mrozem. To może wydawać się dziwne, ale moja skóra naprawdę to czuje. 

W7 HONONULU Bronzer (6 g / 14,50 zł)

Dzięki temu bronzerowi polubiłam konturowanie. Teraz to takie proste! Kiedyś bałam się bronzerów, bo nie wyglądały na twarzy naturalnie. Jednak zawsze tą „linię” było widać. Honolulu rozprowadza się gładko i miękko, bardzo łatwo zatrzeć granice, a makijaż staje się tak naturalny, że prawie niewidoczny, a efekt konturowania pozostaje. Mój kosmetyk ROKU 2012 i pewnie jeszcze dłużej. Pełna recenzja tutaj. 

  Balneokosmetyki Biosiarczkowy Żel głeboko oczyszczający do mycia twarzy Cera mieszana i tłusta (200 ml / 28 zł)

W tym roku miałam już mnóstwo żeli i pianek do mycia twarzy. Każdy produkt w jakimś stopniu spełnił swoją role, czasami lepiej a czasami gorzej. Teraz gdy używam Biosiarczkowego żelu z Balneokosmetyki wszystkie inne żele wydają mi się przy nim beznadziejne. Teraz znam ten najlepszy, produkt na szóstkę. Strasznie się cieszę, że znalazł się w GlossyBoxie, bo możliwe, że nigdy nie wpadłby mi w ręce. Wszystko co pisze producent to prawda, a mianowicie: „Głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy polecany jest do codziennej pielęgnacji cery z problemami. Dzięki wyjątkowo delikatnym substancjom myjącym żel dokładnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń, nie podrażniając jej i nie powodując wysuszenia, a także odblokowuje pory, chroniąc przed powstawaniem zaskórników i wągrów. Specjalnie opracowana formuła, bogata w wodę siarczkową, borowinę i ekstrakt z kory wierzby pomaga usunąć nadmiar tłuszczu z powierzchni skóry i reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejszając wydzielanie sebum odpowiedzialnego za świecenie się skóry. Skutecznie zwalcza pryszcze i zapobiega powstawaniu nowych zmian trądzikowych. Dodatkowo drobinki jojoba głęboko oczyszczają i pielęgnują, zapewniając optymalne wygładzenie i nawilżenie skóry. Regularne stosowanie żelu poprawia kondycję i wygląd skóry, pozwala na skuteczną walkę z objawami trądziku i nadmiernym błyszczeniem się skóry. Sprawia, że pory stają się mniej widoczne, skóra jest lepiej oczyszczona i wygląda zdrowo.
 
Substancje aktywne: najsilniejsza na świecie woda siarczkowa – bardzo silnie zmineralizowana woda lecznicza o wyjątkowo wysokiej zawartości bioaktywnej siarki oraz innych mikro i makroelementów takich jaki: sód, wapń, magnez, potas, chlor, brom, jod, ekstrakt z kory wierzby – zawiera kwas salicylowy, który złuszcza, przyspiesza odnowę naskórka i działa antybakteryjnie, termoaktywna borowina – biologicznie czynny rodzaj torfu. Zawarte w niej kwasy organiczne i sole nadają jej właściwości przeciwzapalne, ściągające, rozgrzewające i bakteriobójcze, jojoba – zawarte w żelu drobinki jojoba głęboko oczyszczają i pielęgnują, zapewniając optymalne wygładzenie i nawilżenie skóry. Działa hamująco na naturalne wydzielanie sebum.

Jeśli macie problemy z Waszą mieszaną i tłustą cerą wypróbujcie ten żel. Polecam Wam go z całego serca, bo naprawdę działa! Nie zawiedziecie się! Ja osobiście na pewno kupię kolejne opakowanie. 

Dax Cosmetics Cashmere Eyeshadow Base (7 g / 27 zł)

Miałam już wiele różnych baz, każda była dobra, ale i każda miała jakieś wady. Dax Cosmetics spisał się na 6+. CASHMERE Eyeshadow Base jest bez wad i ma wszystko to czego od zawsze szukałam w bazach. Jest to baza pod cienie do powiek, o neutralnym, cielistym kolorze i delikatnej, kremowej konsystencji. Baza wygładza skórę powiek i wyrównuje jej koloryt, ułatwia rozprowadzanie cieni i kredek, zapobiega ich osypywaniu się, a także intensyfikuje ich kolor. Dzięki zastosowaniu bazy cienie nie ścierają się ani nie rolują w załamaniach powiek, a makijaż oka utrzymuje się aż do 15 godzin. Musicie ją mieć jeśli zależy Wam na perfekcyjnym makijażu oczu. Oczywiście ogromne opakowanie 7 g starczy mi pewnie na parę lat, ale jak sięgnę dna to na pewno kupię następne. Cudowna baza! 🙂
  
Chloé Woda perfumowana (30 ml / 230 zł; 50 ml / 320 zł; 75 ml / 395 zł)

Mój zapach grudnia! Zakochałam się w tym zapachu. Zapach Chloé to współczesna interpretacja róży o francuskim uroku – klasyczna róża została w sposób absolutnie genialny zinterpretowana poprzez współczesny zapach, który jest lekki i jednocześnie ciepły, elegancki i zarazem bardzo uwodzicielski. Porywająca esencja powstała z połączenia nut roślinno-pudrowych z energicznymi akcentami piwonii, liczi oraz wiosennej świeżości frezji. Zwiewne, kokieteryjne nuty wysokie stanowią podstawę jedynego w swoim rodzaju zmysłowego zapachu róży, który wydobywa się z aksamitnego środka kwiatu. Pojawiają się także oszałamiające nuty magnolii i konwalii, a całości dopełnia ciepłe tchnienie ambry i eleganckiego drewna cedrowego. Pewnie niektórym z Was nie przypadnie do gustu ponieważ jest to bardzo słodki zapach, ciężki a jednocześnie lekki i kobiecy! Idealnie opisuje mnie samą. Warto psiknąć się w drogerii i ponosić przez parę godzin, bo dopiero wtedy rozkwita jak róża. Tylko ta cena :/

L’oreal cień Color Infaillible nr 14 Eternal Black (3,5 g / 36 zł)

Powiem Wam, że jako maniaczka cieni do powieki próbowałam już wszystkiego i nie myślałam, że może mnie coś jeszcze w tej kwestii zaskoczyć. Ale człowiek uczy się całe życie… L’oreal zaskoczył mnie swoją innowacyjnością. Cienie do powiek Color Infaillible zawierają 4 razy więcej substancji wiążącej niż klasyczne cienie w kamieniu czy pigmenty. To nadaje im konsystencję pośrednią między pudrem a kremem i sprawia, że cienie są delikatne i aksamitne a ich aplikacja niezwykle prosta. Dzięki czemu nie osypują się. W przypadku cienia w kolorze czarnym w dodatku z brokatem to wręcz niemożliwe, a jednak! Kolor jest intensywny, a brokat pozostaje na powiekach całą noc i dzień! Cienie Color Infaillible utrzymują się na powiece przynajmniej przez 15h (bo nigdy nie miałam dłużej cienia na powiekach), niczym druga skóra. Są odporne na ścieranie i wodę, lecz przy tym łatwe w demakijażu. Nie obsypują się, nie gromadzą się w załamaniu powieki. Moje świąteczne Smokey Eye tym cieniem wyglądało obłędnie! Genialny wynalazek tylko dlaczego musi tyle kosztować?! :/


CLARENA Stem Cells Cream Krem z roślinnymi komórkami macierzystymi (50 ml / 142 zł)

Marka Clarena to profesjonalne produkty do pielęgnacji skóry dobierane do klientek indywidualnie. To nie jest marka, której produkty znajdziecie w drogerii czy galerii. To marka profesjonalna więc oczekiwania jakie są stawiane jej produktom są postawione bardzo wysoko. Krem z roślinnymi komórkami macierzystymi… hmmm jak to górnolotnie brzmi! A tak naprawdę to krem, który dzięki komórkom macierzystym stymuluje odnowę naskórka oraz syntezę kolagenu i elastyny. Anti-leukina 6 ma za zadanie hamować powstawanie stanu zapalnego i zmniejszyć ryzyko podrażnień skóry. Naturalna betaina, skwalen i witamina E mają nawilżać, odżywiać i chronić przed degradacyjnym wpływem wolnych rodników. Dla zwykłej śmiertelniczki brzmi to wszystko kosmicznie prawda?! Niestety za słowami nie idą efekty. Jak by ten krem zrobił mi jakąś „krzywdę” mogłabym go chociaż objechać, a tak nie robi NIC! Wielkie NIC! Tak szybko się wchłania, że po 2-3 minutach nie ma śladu, że nakładałyśmy krem. Nie nawilża, nie zmniejsza stanu zapalnego, nie ma żadnego odczuwalnego efektu zaraz po nałożeniu kremu, ani po jego dłuższym stosowaniu, a używałam go 1,5 miesiąca (zużyłam całe 30 ml próbki). Także nie zrobi Wam krzywdy, ale za porażającą kwotę 142 zł nie robić nic to grzech!

GlySkinCare Hydrating Eye Cream Krem pod oczy (EyePro™ 3X Complex) (15 ml / 40 zł)


Bardzo lubię jak w GlossyBoxach są kremy po oczy i do tego marek, których nie znam. Mam okazję przetestować coś nowego, świeżego. Jak zobaczyłam nazwę GlySkinCare nic mi to nie mówiło. Firma ta ma w swojej ofercie program odnowy skóry, w którego skład wchodzą kosmetyki. Cały program podzielony jest na etapy. Krem Hydrating Eye Cream zawiera się w etapie 3 czyli HydroStep. Nawilżanie. Krem ten dzięki zawartości EyePro™ 3X Complex ma poprawiać mikrocyrkulację, przez co zmniejsza opuchliznę oraz redukuje cienie pod oczami. Krem ma powstrzymywać procesy starzenia, poprawiając sprężystość i nawilżenie delikatnej skóry wokół oczu. Zadanie tego kremu to poprawić nawilżenie skóry wokół oczu, poprawić sprężystości skóry wokół oczu, redukcja cieni i opuchlizny pod oczami. Pierwsze co rzuciło mi się w oczu to konsystencja tego kosmetyku – bardzo rzadki, lejący się krem, prawie jak woda. Nakładając go pod oczy dosłownie w 1-2 sekundy się wchłania pozostawiając skórę taką suchą i napiętą. Po kilku minutach po zastosowaniu tego kremu miałam uczucie piasku w oczach i pieczenie. Oba efekty czyli napięta skóra i piasek w oczach, dają nieprzyjemny rezultat, który jest dyskomfortem dla oczu i skóry wokół nich. Stosowanie go na dłuższą metę było męczarnią dla oczu. Chciałam dać mu szansę, ale niestety to nie jest dobry kosmetyk. Lepiej w niego nie inwestować, nie warto. 

Essence Maskara Multi Action Blackest Black (szt. / 10 zł)


Czyli kultowa maskara Multi Action od Essence w wersji najczarniejszej z możliwych. Kupiłam ją tylko dlatego, że gdzie nie wejdę na jakiegokolwiek bloga Multi Action jest wychwala. Multi Action jest wielofunkcyjną maskarą, aby uzyskać efekt nadzwyczajnego pogrubienia, podkręcenia i wydłużenia rzęs czyli 3w1. I teraz rodzi się pytanie: czy wersja podstawowa (czyli ta z różowym wzorem) też jest taka sama jak ta czy tylko wersja z głęboką czernią jest taka do kitu?! Nie wiem i chyba już nie sprawdzę. Wiem tylko, że Blackest Black jest kiepska! Jakoś specjalnie czarniejsza nie jest (ma taki szarawy odcień), okropnie skleja rzęsy, bardzo szybko wysycha od pierwszego otwarcia tak, że po miesiącu miałam w niej już gluty, po paru godzinach osypuje się na policzki. Jakoś może ją zmęczę, ale na pewno do niej już więcej nie wrócę.

L’oreal FALSE LASH Telescopic (9 ml / ok. 55 zł)
Tak jak obiecałam odłożyłam ją na pewien czas i wróciłam ponownie z nadzieją, że będzie lepiej. Niestety nadal jestem na NIE! To co pisałam o niej poprzednim razem (Kosmetyczne HITY i KITY Listopad 2012) potwierdziło się. Zbyt wodnista, nie ma spektakularnego efektu tylko naturalny. Dla wielbicielek takiego looku pewnie będzie dobrym rozwiązaniem, ale dla dziewczyn, które (tak jak ja) naprawdę chcą, aby ich rzęsy były widoczne, bo same z siebie nie są czymś wybitnie urodziwym, będą bardzo niezadowolone. To będzie źle wydane 55 zł.

4 comments to “Kosmetyczne HITY i KITY Grudzień 2012”

Bardzo dziękuję za każdy pozostawiony tutaj komentarz, Twoja opinia jest dla mnie bardzo ważna :) Chcesz zareklamować swój blog/stronę? Wpisz adres w polu Witryna internetowa, na pewno na nią zajrzę :)

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.