Makijaż: Matowa mięta

Witajcie

Powoli idzie wiosna, czuć ją już w powietrzu. A jak wiosna to jasne, pastelowe kolory. Połączyłam matową miętę z mglistym fioletem. Taka wiosna, ale jeszcze z przymrozkami. hi hi hi….

makijaż miętowy matowy dzienny inglot fiolet blog

Continue reading

Makijaż: Czarny dymek z jaskrawym fioletem

Witajcie

Czarne Smokey Eyes z mocnym, jaskrawym akcentem dla tych co lubią się wyróżniać.

makijaż wieczorowy czerń fiolet mocne oko Continue reading

Makijaż i Paznokcie: Pastelowe Brzoskwinie

Witajcie :o)

Słupek rtęci powoli idzie w górę, a słonko powoli zaczyna do nas zaglądać. Dobry humor się udziela więc i w makijażu dziś jakoś tak słonecznie i optymistycznie. 



Załamanie powieki podkreślam ciepłym brązem (Inglot 457 DS). Zaczynając od wewnętrznego kącika nakładam rozbieloną brzoskwinię (paletka Sleek Paraguaya, cień Blush), na środek połyskującą pomarańczę (paletka Sleek Paraguaya, cień Persian Orange i Tangelo), a zewnętrzny kącik przyciemniam brązem i ciemniejszą pomarańczą (paletka Sleek Paraguaya, cień Peach Gold i Stone). Sam wewnętrzny kącik rozświetlam lekko różową perłą (paletka Sleek Paraguaya, cień Parfait), a łuk brwiowy cielistym matem (paletka Sleek Paraguaya, cień Sandstone). Na górnej linii rzęs rysuję delikatną kreskę brązowym cieniem (paletka Sleek Paraguaya, cień Stone). Na linię wody nakładam perłową, różową kredkę (Avon SuperShock Gel Eyeliner Pencil Flash).



Twarz konturuje bronzerem (W7 Honolulu Bronzer + MARIZA GLAMOUR LINE Rozświetlająca pryzma do makijażu nr 7108), a na policzki nakładam odrobinę morelowego różu (Hean Satin Blush nr 3 Gerbera). Na ustach mleczny, brzoskwiniowy błyszczyk (MIYO Kiss Me Lipgloss 17 Peachy). 



Na pazurkach brzoskwiniowo-morelowo-różowe ombre. Zaczynając od kciuka:
  • Me Me Me Long Lasting Gloss no 97 Sensuous
  • MIYO Mini Drops no 51 Papaya Dream
  • Delia Coral Prosilk no 124
  • MIYO Mini Drops no 47 Dominant
  • Colour Alike no 4 Coral Red


Makijaż: Saint Patrick’s Day Make Up

Witajcie :o)

Dziś rano po prostu miałam ochotę na zieloniasty makijaż. Dopiero popołudniu mnie olśniło, że przecież 17 marca był Dzień Świętego Patryka. Mimo, że nie do końca wiem o co chodzi w tym święcie (ale ciocia Wikipedia już mi powiedziała) to wiem jedno – to święto w kolorze zieleni. 

Na całą górną powiekę nakładam średnią, trawiastą zieleń ze złotymi drobinkami (Mariza Selective Satynowe cienie do powiek Butelkowa Zieleń). W załamaniu powieki rozcieram smugę jaskrawej zieleni (paletka HEAN High Definition 402 Green Garden), a następnie rozświetlam ją zielenią opalizującą na złoto (Inglot 411 P). Wzdłuż linii rzęs rysuję kreskę kredką w kolorze ciemnej zieleni (My Secret Satin Touch Kohl nr 13 Forest) i rozcieram ją ku górze cieniem w takim samym kolorze (paletka HEAN High Definition 402 Green Garden). Wewnętrzny kącik rozświetlam złotym pigmentem (Kobo Pure Pearl Pigment 507 Gold Dust). Dolną powiekę podkreślam w taki sam sposób jak górną. 

Twarz konturuje bronzerem (W7 Honolulu Bronzer) i dodaje złotego blasku (MARIZA GLAMOUR LINE Rozświetlająca pryzma do makijażu nr 7108). Policzki muskam tylko słodkim różem (e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Shy) dla różowego poblasku. Na ustach nic już absorbującego, bo półtransparentny, różowy błyszczyk (2True Plumptuous Lip Gloss nr 10).

A na koniec… SŁIT FOCIA Z KOTECKIEM! Pozdrawiamy – Nadia i…

 

Makijaż i Paznokcie: Przywołujemy Wiosnę!

Witajcie :o)

Co drugi wpis w moim blogrollu to makijaż wiosenny. Wystarczy parę promieni słonecznych, a każda z Nas tęskni już za wiosną. Ja też przywołam wiosnę, ale oczywiście na swój sposób 😉



A co zwiastuje wiosnę?! Oczywiście kwiaty… kwiaty orchidei. To było moją inspiracją 🙂 

Zaczynam od podkreślenia załamania powieki ciepłym fioletem (Inglot 73 AMC) skupiając kolor w zewnętrznym kąciku. Następnie nakładam kolejno zaczynając od wewnętrznej części oka: zieleń w kolorze soczystego jabłuszka (paletka HEAN High Definition 402 Green Garden), zieleń migoczącą na złoto (Inglot 411 P), a kończąc na zewnętrznym kąciku oka przyciemniając go fioletami (Inglot 494 DS + Inglot 446 P). Łuk brwiowy oraz wewnętrzny kącik rozświetlam odrobiną perłowej bieli (paletka HEAN High Definition 402 Green Garden). 



Twarz ocieplam bronzerem (W7 Honolulu Bronzer), żeby „imitować” pierwszą opaleniznę. Na ustach coś lekkiego, żeby nie przygasić oczu (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 602). 
Żeby dopełnić WIOSENNY LOOK do kompletu pazurki w kolorze zielonego jabłuszka: 
MIYO Mini Drops No 62 Brilliant Lime

Teraz czujecie już wiosnę?! Bo ja TAK!!! 😀

 

Makijaż: Klasyczne srebro

Witajcie :o)

Pomimo tego, że mam ciepłą urodę i daleko mi do chłodnych odcieni czasami lubię trochę zimnego powiewu w makijażu. Dawno nie było u mnie nic w szarościach… tak mnie jakoś naszło. 




Na całą powiekę ruchomą nałożyłam srebrzystą szarość (Inglot 448 P), zewnętrzny kącik oraz załamanie powieki przyciemniłam ciemną szarością (Inglot 451 P). Zewnętrzny kącik pogłębiłam i wzmocniłam grafitem (Inglot 498 DS) oraz czernią (Inglot 391 M). Wewnętrzny kącik rozświetliłam bielą (Inglot 496 DS + Inglot 453 P). Na linię wody nałożyłam czarną kredkę. 


Jak już sięgam po szarości lubię ożywić je różem, a ten wylądował na polikach (HEAN SATIN BLUSH nr 10 Róż fantazja) i na ustach (Yves Rocher Couleurs Nature Intense Color Gloss nr 01 Rose Granit). 


Lubcie takie kolory w makijażu?!

Kosmetyczne podsumowanie ugiegłego roku czyli… ULUBIEŃCY 2012 ROKU – Kolorówka

Witajcie :o)

W sumie mamy już koniec pierwszego miesiąca nowego roku, ale miałam pewne zaległości do uzupełnienia. Kiedy ogarnęłam już wszystkie braki na blogu mogę wreszcie przyjść do Was z kosmetycznym podsumowaniem 2012 roku. Lepiej późno nic wcale 😀 A zaczynam od KOLORÓWKI 😉



CERA

Moja święta trójca, która była ze mną praktycznie przez cały rok:
  • Pharmaceris F Fluid Matujący z laktoflawiną SPF 20
  • Inglot Korektor w kremie
  • Hean Puder Sypki matujący Mat Losse Powder

    Fluid Matujący od Pharmaceris jest moim odkryciem roku 2012! Jest podkładem idealnym. Jest matujący, ale nie daje efektu płaskiego matu, a satynowe wykończenie. Jest na tyle lekki, że nie daje efektu maski, ale na tyle kryjący, żeby zakryć wszelkie niedoskonałości cery. Powiedziałabym, że to taki podkładowy krem BB tylko z o wiele lepszy kryciem. Jest podkładem całorocznym ponieważ jest odpowiedni na 30 stopniowe upały (nic nie spływa), a z drugiej strony jest odpowiednio treściwy na zimę. Przez zawartość laktoflawiny naprawdę pielęgnuje naszą cerę. Po prostu go KOCHAM. Po więcej informacji zapraszam TUTAJ i TUTAJ.

    Korektor w kremie od Inglota to kosmetyk wielofunkcyjny ponieważ jest mocno kryjący więc zakryje każdą niepożądaną niedoskonałość na naszej skórze, ale nie jest zbyt ciężki więc nadaje się także pod oczy, żeby zakryć sińce czy też duże opuchnięcia. Jego forma kremu nie podkreśla nieestetycznie suchych skórek. Dobrze zafiksowany pudrem trzyma się cały dzień. Więcej o nim TUTAJ.

    Puder Sypki Matujący od Hean jest genialny. Idealnie matuje, ale nie daje efektu pudrowości na twarzy. Jest super tani i ogromniasty. Pełna jego recenzja TUTAJ.

    BRONZER

    Idealnie wykonturowana twarz tylko bronzerem Honolulu od W7! Każdy inny bronzer jest albo za pomarańczowy albo zbyt brązowy, ma za dużo drobinek albo jest zbyt matowy i pudrowy. Honolulu jest idealnie skomponowany. Rysowane nim linie wyglądają bardzo naturalnie na twarzy, jak by tam były od zawsze. Nie można zrobić sobie nim krzywdy. Idealny kolor co w przypadku bronzerów rzadko się zdarza. No i cena: 15 zł. Czego chcieć więcej… Dokładny opis i fotki TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ.

    RÓŻ DO POLICZKÓW


    Moja ukochana, upolowana na Allegro paleta Róży do policzków Inglota. Róże Inglota są genialne. Mają super kolory, do każdej karnacji i okazji. Są niby matowe, ale dają efekt satynowy, tafii wody. Nałożone raz zostają na polikach cały dzień. Przepięknie rozświetlają i odmładzają całą twarz. Wszystko o nich TUTAJ.

    BRWI

    Tutaj godnie służyły mi dwa kosmetyki: Inglot cień do brwi oraz Wibo Eyebrow stylist. Lubię mieć podkreślone brwi, bo stanowią ramę dla całego makijażu twarzy, ale nie lubię jak są nienaturalnie i zbyt mocno pokreślone. Podkreślenie brwi cieniem specjalnie do nich to zupełnie inny efekt. Wydawało by się, że to przecież zwykły cień, ale tak nie jest. Cień do brwi z Inglota jest mniej napigmentowany niż cienie do powiek, ma też inną konsystencję. Numer 560, który posiadam jest idealną mieszanką brązu i szarości co daje naturalny efekt. Ale cień daje efekt pudrowości na włoskach więc aby go zniwelować i utrwalić cały makijaż brwi na długie godziny wystarczy przeczesać je żelem Wibo Eyebrow stylist. Naturalny, ale idealny makijaż brwi. Do poczytania TUTAJ.

    OCZY


    Byłam, jestem i będę cieniomaniaczką! Uwielbiam kolory i zabawę cieniami do powiek. Mam ich naprawdę mnóstwo różnych marek i konsystencji. Ale na pewno do końca swoich dni będę wierna jednej marce: INGLOTOWI. Nigdy nie zawiodłam się na ich cieniach. Makijaż zawsze wygląda perfekcyjnie. Ogrom kolorów (sama mam ponad 100), wykończeń, miliony efektów do wykorzystania w makijażu. Niekończące się możliwości… Cała kolekcja do zobaczenia TUTAJ, makijaże TUTAJ. Dodatkowo po prawej stronie bloga jest cała lista z numerami cieni Inglota. Gdy klikniecie w numerek wyświetlą Wam się makijaże z użyciem danego cienia.

    Ale nawet najlepsze cienie do powiek potrzebują dobrej bazy, a taką właśnie jest Hean Stay On Eyeshadow Base. Zależy mi na tym, żeby to co stworze na swoich powiekach zostało tam nietchnięte do samego wieczora. Baza pod cienie to cudowny wynalazek, a tak z Hean należy do jednych z najlepszych, które miałam. Spełnia swoje zadanie w 100%. Makijaż trzyma się cały dzień, podbija i intensyfikuje kolory i zapobiega rolowaniu się cieni w załamaniu powieki. Lepsza o niebo od Kobo czy Inglota. Bez bazy nie zmaluje żadnego makijażu. 

     
    Nie jestem fanką eyelinerowej krechy na oku w każdym makijażu. Moje oko jest zbyt małe i takie kreski nie wyglądają zbyt korzystnie, zakrywają cały makijaż oka i do tego opadająca powieka brzydko załamuje każdy eyelinerowy rysunek. I właśnie dlatego, że nie lubię linerów w płynie, pisaku i żelu tak pokochałam Avon SuperShock Kredka żelowa do oczu. Nie jest tylko kredką, ale wielofunkcyjnym kosmetykiem. Oczywistym zastosowaniem jest kreska na górnej linii rzęs jak linerem żelowym, ale też świetnie sprawdza się jako baza na całą powiekę, idealnie trzyma się na linii wodnej, w odpowiednim kolorze może służyć także jako rozświetlacz wewnętrznych kącików oraz łuku brwiowego. Więc tak naprawdę mamy 4 w 1! Wszystko o nich i kolory TUTAJ
    Moje rzęsy są naprawdę trudnym przeciwnikiem i w roku 2012 przetestowałam ich naprawdę ogrom. Niestety żadna nie stała się moim ideałem, ale jedna maskara zasługuje na uwagę. Jest to EVELINE Big Volume Lash 100% Black Lashes. Nie jest to maskarowy ideał, ale jest to jedyna maskara, która podkręciła moje rzęsy i ich nie skeiła. Jeśli macie problem z krótkim, sztywnymi i prostymi rzęsami powinniście jej spróbować. Dla ich może być zwyczajna albo nawet kiepska. O niej TUTAJ
    USTA
    W moim makijażu stawiam głownie na oczy, ale malunek ust jest istotny, bo tworzy całość z resztą makijażu, jest taką kropką nad „i”. W tym wypadku bez dwóch zdań wygrywa słynna już Celia Nude Nawilżająca pomadka-błyszczyk. Mam ją we wszystkich 6 odcieniach i za każdym razem pasują do każdego makijażu. Są bardzo naturalne, dziewczęce, lekkie, podkreślają i pielęgnują usta. Jestem od nich chyba uzależniona, bo kiedy coś zmaluje odruchowo sięgam po którąś pomadkę Celi, bo zawsze są idealne. Mają tylko jedną ciemną stronę swojej osobowości: przez to, że są bardzo kremowe i miękkie bardzo łatwo łamią się pod wpływem ciepła. U mnie 6 sztuk już 3 się złamały. Pomimo tej wady KOCHAM i nie oddam nikomu. Wszystko o nich oraz swatche kolorów TUTAJ
    To jest mój kosmetycznym punkt widzenia kolorówki z 2012 roku. A jakie są Wasze typy?! Dajcie znać w komentarzach, bo jestem bardzo ciekawa. Może znajdę nowe miłości na rok 2013?
     

    Makijaż: Szybka piłka… a raczej śliwka ;P

    Witajcie :o)
     
    Jak tam Dziewczynki po świętach i sylwestrowej nocy?! Bo u mnie świąteczny urlop nadal trwa i jeszcze będę się byczyć do poniedziałku! Także luz, blues i w niebie same dziury 😉

    Oczywiście kosmetycznie i makijażowo nie osiadłam na zaurach w te świątecznie dni. Niestety w tym świątecznym szale nie zdążyłam „uwiecznić” na fotkach moich makijaż. Wiecie jak to jest, jestem w domu rodzinnym raz na pół roku więc nie miałam czasu na blogowanie.
     
    Obiecuję, że jak wrócę do Szczecina (do swojego lapa, do swojego aparatu) to będą kosmetycznie hity 2012 roku, zaległe recezenzje i oczywiście makijaże.
     
    Ale żebym nie była taka gołosłowna mam dla Was szybki makijażyk w kolorze śliweczki do wykonania dosłownie w 10 min.

    Na powieki nakładam bazę od cienie. Następnie na górną jak i dolną powiekę nakładam śliwkowo – oberżynowy fiolet (Inglot 446 Pearl). Aby makijaż nie był zbyt „płaski”, górną granicę fioletu w załamaniu powieki rozcieram opalizującym różem (Inglot 144 AMC Shine). Pod łuk brwiowy tylko matowy cielaczek (Inglot 353 Matte), a wewnętrzne kąciki rozświetlam perłową lawendą (Inglot 440 Pearl).

     

     


     

    Na twarz nakładam oczywiście podkład (La Roche-Posay Toleriane Teint nr 11 Clear Beige) i lekko matuje w strefie T (Hean Perfect Finish Mat Losse Powder nr 462 Naturalny). Twarz konturuje bronzerem (W7 Honolulu Bronzer) a usta muskam odrobiną różowej szminki (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 603). I jestem gotowa w 10 min! 😀

    Makijaż: Oszroniona kreska i malinowe usta

    Witajcie :o)

    Jak wiecie nie jestem mistrzynią w kreskach na oczach więc zrobiłam je po swojemu, uzyskując całkiem fajny efekt iskrzących powiek. Do kompletu mocne, czerwone usta w odcieniu malinowym. Niestety tym czasowo robię zdjęcia na innym sprzęcie i kolory się zjadły – usta naprawdę były malinowe, a nie pomidorowe. 


    Powieki matuję cielistym cieniem (Inglot 353 Matte). Podkreślam załamanie powieki bardzo jasnym brązem, kolor mlecznej kawy (Inglot 390 Matte). Rysuję kreskę czarną kredką (Avon SuperShock Gel Eyeliner Pencil Black), którą wyciągam w zewnętrznym kąciku mocno po za kontur oka. Kreskę lekko rozcieram czarnym cieniem ze srebrnymi drobinkami (Inglot 65 AMC). Na całą powiekę ruchomą oraz na całą kreskę nakładam iskrzący pyłek (HEAN Loose Eyeshadow Intensywnie Kryjące Perły Sypkie nr 259 Frozen White). Na linię wody nakładam białą kredkę (Catrice Kohl Kajal 040 White). 













    Żeby twarz nie była taka pusta konturuje ją bronzerem (W7 Honolulu Bronzer) i nakładam na policzki beżowy róż (Inglot Róż do policzków nr 41). Na ustach mocno kryjąca czerwień w odcieniu malinowym (Rimmel Lasting Finish by Kate Lipstick nr 22). 



    Jak Wam się podoba mój pomysł na kreskę?!

    Makijaż: Porażona kolorem!!!

    Witajcie :o)

    Oj poszalałam z kolorem, oj poszalałam! Ale miałam ochotę na coś naprawdę szalonego i optymistycznego. 

    Główną gwiazdą całego makijażu jest oczywiście kobaltowy pigment Kobo Pure Pigment 408 Cornflower na całej górnej powiece. Wszystko co go otacza to mix aż trzech odcieni fioletów czyli HEAN Colour Stay On: 505 i 506 plus cień z paletki TECHNIC Electric Beauty Ultra Violet. Wszystkie fiolety są w tonacji zimnej z niebieskawym błyskiem.

    Przy tak mocnych oczach, na ustach lekki transparentny błyszczyk (2True Plumptuous Lip Gloss nr 10) i trochę bronzera tu i tam (W7 Honolulu Bronzer).