Makijaż: Turkusu gra z miedzią

Witajcie :o)

Kontrasty…. to sprawdzony sposób na ciekawy i fajny makijaż. Dziś ciepłe odcienie miedzi na górze, a na dole zimny turkus. 



Do tego makijażu użyłam:


Twarz:

Mariza Selective Matująca baza pod makijaż

Bourjois Healthy Mix Fond de Teint #54

Maybelline Pure.Cover Mineral #02 Natural

 Mariza Selective Matujący puder ryżowy
 MARIZA GLAMOUR LINE Rozświetlająca pryzma do makijażu nr 7108

Bronzer W7 Honolulu
 
Oczy:

Dax Cosmetics Cashmere Eyeshadow Base
Maybelline Color Tattoo 24H #60 Timeless Black
Avon SuperSkock Gel Eyeliner Pencil #Aqua Pop
Inglot 430P
Inglot 405P
Inglot 391M
Inglot 396P
Inglot 436P (stara numeracja) 
 
 Usta:
Celia Nude Pomadka – Błyszczyk #606
MIYO Kiss Me Lipgloss #17 Peachy

Timeless Black
60, Timeless Black
60, Timeless Black

Makijaż: Oberżyna i bakłażan wieczorową porą

Witajcie :o)

Uwielbiam nietuzinkowe i ciekawe kolory cieni, które można zastosować w dwojaki sposób. Takimi ciekawostkami jest oberżynowy cień z bordowymi tonami, bakłażanowy, który na pierwszy rzut oka wygląda jak brąz, ale ma w sobie czerwone i różowe tony i do tego złoto opalizujące na różowo. Wszystko to w wersji mocnej, wieczorowej propozycji. 

Na całą powiekę nałożyłam bordowy brąz (Mariza Selective Satynowe cienie do powiek Bakłażan). Załamanie powieki podkreślam oberżyną (Inglot 452 P), którą rozcieram ku górze pudrowym różem (Inglot 352 M). Zewnętrzny kącik mocno przyciemniam mieszanką brązów i czerni (Inglot 378 M + Inglot 459 DS + Inglot 391 M). Wewnętrzny kącik rozświetlam złotem, które przy mocnym roztarciu zamienia się w róż (Inglot 142 AMCS). Na linię wodny nakładam czarną kredkę. 


Twarz konturuje bronzerem (W7 Honolulu Bronzer + (MARIZA GLAMOUR LINE Rozświetlająca pryzma do makijażu nr 7108). Na ustach lekki, różowy nude (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 602). 




Kosmetyczne podsumowanie ugiegłego roku czyli… ULUBIEŃCY 2012 ROKU – Kolorówka

Witajcie :o)

W sumie mamy już koniec pierwszego miesiąca nowego roku, ale miałam pewne zaległości do uzupełnienia. Kiedy ogarnęłam już wszystkie braki na blogu mogę wreszcie przyjść do Was z kosmetycznym podsumowaniem 2012 roku. Lepiej późno nic wcale 😀 A zaczynam od KOLORÓWKI 😉



CERA

Moja święta trójca, która była ze mną praktycznie przez cały rok:
  • Pharmaceris F Fluid Matujący z laktoflawiną SPF 20
  • Inglot Korektor w kremie
  • Hean Puder Sypki matujący Mat Losse Powder

    Fluid Matujący od Pharmaceris jest moim odkryciem roku 2012! Jest podkładem idealnym. Jest matujący, ale nie daje efektu płaskiego matu, a satynowe wykończenie. Jest na tyle lekki, że nie daje efektu maski, ale na tyle kryjący, żeby zakryć wszelkie niedoskonałości cery. Powiedziałabym, że to taki podkładowy krem BB tylko z o wiele lepszy kryciem. Jest podkładem całorocznym ponieważ jest odpowiedni na 30 stopniowe upały (nic nie spływa), a z drugiej strony jest odpowiednio treściwy na zimę. Przez zawartość laktoflawiny naprawdę pielęgnuje naszą cerę. Po prostu go KOCHAM. Po więcej informacji zapraszam TUTAJ i TUTAJ.

    Korektor w kremie od Inglota to kosmetyk wielofunkcyjny ponieważ jest mocno kryjący więc zakryje każdą niepożądaną niedoskonałość na naszej skórze, ale nie jest zbyt ciężki więc nadaje się także pod oczy, żeby zakryć sińce czy też duże opuchnięcia. Jego forma kremu nie podkreśla nieestetycznie suchych skórek. Dobrze zafiksowany pudrem trzyma się cały dzień. Więcej o nim TUTAJ.

    Puder Sypki Matujący od Hean jest genialny. Idealnie matuje, ale nie daje efektu pudrowości na twarzy. Jest super tani i ogromniasty. Pełna jego recenzja TUTAJ.

    BRONZER

    Idealnie wykonturowana twarz tylko bronzerem Honolulu od W7! Każdy inny bronzer jest albo za pomarańczowy albo zbyt brązowy, ma za dużo drobinek albo jest zbyt matowy i pudrowy. Honolulu jest idealnie skomponowany. Rysowane nim linie wyglądają bardzo naturalnie na twarzy, jak by tam były od zawsze. Nie można zrobić sobie nim krzywdy. Idealny kolor co w przypadku bronzerów rzadko się zdarza. No i cena: 15 zł. Czego chcieć więcej… Dokładny opis i fotki TUTAJ i TUTAJ i TUTAJ.

    RÓŻ DO POLICZKÓW


    Moja ukochana, upolowana na Allegro paleta Róży do policzków Inglota. Róże Inglota są genialne. Mają super kolory, do każdej karnacji i okazji. Są niby matowe, ale dają efekt satynowy, tafii wody. Nałożone raz zostają na polikach cały dzień. Przepięknie rozświetlają i odmładzają całą twarz. Wszystko o nich TUTAJ.

    BRWI

    Tutaj godnie służyły mi dwa kosmetyki: Inglot cień do brwi oraz Wibo Eyebrow stylist. Lubię mieć podkreślone brwi, bo stanowią ramę dla całego makijażu twarzy, ale nie lubię jak są nienaturalnie i zbyt mocno pokreślone. Podkreślenie brwi cieniem specjalnie do nich to zupełnie inny efekt. Wydawało by się, że to przecież zwykły cień, ale tak nie jest. Cień do brwi z Inglota jest mniej napigmentowany niż cienie do powiek, ma też inną konsystencję. Numer 560, który posiadam jest idealną mieszanką brązu i szarości co daje naturalny efekt. Ale cień daje efekt pudrowości na włoskach więc aby go zniwelować i utrwalić cały makijaż brwi na długie godziny wystarczy przeczesać je żelem Wibo Eyebrow stylist. Naturalny, ale idealny makijaż brwi. Do poczytania TUTAJ.

    OCZY


    Byłam, jestem i będę cieniomaniaczką! Uwielbiam kolory i zabawę cieniami do powiek. Mam ich naprawdę mnóstwo różnych marek i konsystencji. Ale na pewno do końca swoich dni będę wierna jednej marce: INGLOTOWI. Nigdy nie zawiodłam się na ich cieniach. Makijaż zawsze wygląda perfekcyjnie. Ogrom kolorów (sama mam ponad 100), wykończeń, miliony efektów do wykorzystania w makijażu. Niekończące się możliwości… Cała kolekcja do zobaczenia TUTAJ, makijaże TUTAJ. Dodatkowo po prawej stronie bloga jest cała lista z numerami cieni Inglota. Gdy klikniecie w numerek wyświetlą Wam się makijaże z użyciem danego cienia.

    Ale nawet najlepsze cienie do powiek potrzebują dobrej bazy, a taką właśnie jest Hean Stay On Eyeshadow Base. Zależy mi na tym, żeby to co stworze na swoich powiekach zostało tam nietchnięte do samego wieczora. Baza pod cienie to cudowny wynalazek, a tak z Hean należy do jednych z najlepszych, które miałam. Spełnia swoje zadanie w 100%. Makijaż trzyma się cały dzień, podbija i intensyfikuje kolory i zapobiega rolowaniu się cieni w załamaniu powieki. Lepsza o niebo od Kobo czy Inglota. Bez bazy nie zmaluje żadnego makijażu. 

     
    Nie jestem fanką eyelinerowej krechy na oku w każdym makijażu. Moje oko jest zbyt małe i takie kreski nie wyglądają zbyt korzystnie, zakrywają cały makijaż oka i do tego opadająca powieka brzydko załamuje każdy eyelinerowy rysunek. I właśnie dlatego, że nie lubię linerów w płynie, pisaku i żelu tak pokochałam Avon SuperShock Kredka żelowa do oczu. Nie jest tylko kredką, ale wielofunkcyjnym kosmetykiem. Oczywistym zastosowaniem jest kreska na górnej linii rzęs jak linerem żelowym, ale też świetnie sprawdza się jako baza na całą powiekę, idealnie trzyma się na linii wodnej, w odpowiednim kolorze może służyć także jako rozświetlacz wewnętrznych kącików oraz łuku brwiowego. Więc tak naprawdę mamy 4 w 1! Wszystko o nich i kolory TUTAJ
    Moje rzęsy są naprawdę trudnym przeciwnikiem i w roku 2012 przetestowałam ich naprawdę ogrom. Niestety żadna nie stała się moim ideałem, ale jedna maskara zasługuje na uwagę. Jest to EVELINE Big Volume Lash 100% Black Lashes. Nie jest to maskarowy ideał, ale jest to jedyna maskara, która podkręciła moje rzęsy i ich nie skeiła. Jeśli macie problem z krótkim, sztywnymi i prostymi rzęsami powinniście jej spróbować. Dla ich może być zwyczajna albo nawet kiepska. O niej TUTAJ
    USTA
    W moim makijażu stawiam głownie na oczy, ale malunek ust jest istotny, bo tworzy całość z resztą makijażu, jest taką kropką nad „i”. W tym wypadku bez dwóch zdań wygrywa słynna już Celia Nude Nawilżająca pomadka-błyszczyk. Mam ją we wszystkich 6 odcieniach i za każdym razem pasują do każdego makijażu. Są bardzo naturalne, dziewczęce, lekkie, podkreślają i pielęgnują usta. Jestem od nich chyba uzależniona, bo kiedy coś zmaluje odruchowo sięgam po którąś pomadkę Celi, bo zawsze są idealne. Mają tylko jedną ciemną stronę swojej osobowości: przez to, że są bardzo kremowe i miękkie bardzo łatwo łamią się pod wpływem ciepła. U mnie 6 sztuk już 3 się złamały. Pomimo tej wady KOCHAM i nie oddam nikomu. Wszystko o nich oraz swatche kolorów TUTAJ
    To jest mój kosmetycznym punkt widzenia kolorówki z 2012 roku. A jakie są Wasze typy?! Dajcie znać w komentarzach, bo jestem bardzo ciekawa. Może znajdę nowe miłości na rok 2013?
     

    Makijaż: Szybka piłka… a raczej śliwka ;P

    Witajcie :o)
     
    Jak tam Dziewczynki po świętach i sylwestrowej nocy?! Bo u mnie świąteczny urlop nadal trwa i jeszcze będę się byczyć do poniedziałku! Także luz, blues i w niebie same dziury 😉

    Oczywiście kosmetycznie i makijażowo nie osiadłam na zaurach w te świątecznie dni. Niestety w tym świątecznym szale nie zdążyłam „uwiecznić” na fotkach moich makijaż. Wiecie jak to jest, jestem w domu rodzinnym raz na pół roku więc nie miałam czasu na blogowanie.
     
    Obiecuję, że jak wrócę do Szczecina (do swojego lapa, do swojego aparatu) to będą kosmetycznie hity 2012 roku, zaległe recezenzje i oczywiście makijaże.
     
    Ale żebym nie była taka gołosłowna mam dla Was szybki makijażyk w kolorze śliweczki do wykonania dosłownie w 10 min.

    Na powieki nakładam bazę od cienie. Następnie na górną jak i dolną powiekę nakładam śliwkowo – oberżynowy fiolet (Inglot 446 Pearl). Aby makijaż nie był zbyt „płaski”, górną granicę fioletu w załamaniu powieki rozcieram opalizującym różem (Inglot 144 AMC Shine). Pod łuk brwiowy tylko matowy cielaczek (Inglot 353 Matte), a wewnętrzne kąciki rozświetlam perłową lawendą (Inglot 440 Pearl).

     

     


     

    Na twarz nakładam oczywiście podkład (La Roche-Posay Toleriane Teint nr 11 Clear Beige) i lekko matuje w strefie T (Hean Perfect Finish Mat Losse Powder nr 462 Naturalny). Twarz konturuje bronzerem (W7 Honolulu Bronzer) a usta muskam odrobiną różowej szminki (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 603). I jestem gotowa w 10 min! 😀

    Makijaż: Elegancka Oberżyna

    Witajcie :o)

    Uwielbiam eksperymenty z makijażem, bawić się kolorami, nietypowymi zestawieniami, lubię jak mój makijaż jest widoczny i rzuca się w oczy. Mimo to rozumiem, że nie wszędzie taki makijaż jest mile widziany więc umiem „wyczuć” sytuację i okoliczność. A taka też zaistniała na tle zawodowym… dlatego też oko jest odrobinę lżejsze, ale nie postawiłam na oklepane brązy, a na połączenie oberżyny ze złotymi beżami i dodatkiem różu. 


    Cała powiekę aż pod łuk brwiowy matuję beżowym cieniem (Inglot 351 Matte). Następnie na 2/3 powieki ruchomej nakładam złoty beż (Inglot 396 Pearl). Zewnętrzny kącik przyciemniam lekko błyszczącą oberżyną (Inglot 446 Pearl + Inglot 486 Double Sparkle). Wewnętrzny kącik oka rozświetlam złotem opalizującym na różowo (Inglot 142 AMC Shine). Aby bardziej płynnie oberżyna z zewnętrznego kącika przechodziła w różowe złoto w wewnętrznym kąciku, w załamaniu rozcieram smugę iskrzącego różu (Inglot 144 AMC Shine). Na linię wody zamiast czarnej kredki nakładam w kolorze oberżyny (Avon SuperShock Gel Eyeliner Pencil Blackberry). 


    Na policzkach beżowo-różowy róż (Inglot Róż do policzków nr 54) a na ustach dziewczęcy róż (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 602). 



    Makijaż: Zielony Smok

    Witajcie :o)

    Za oknem coraz niższe temperatury (u mnie dziś rano tylko 6 stopni bbrrrr…..) i coraz ciemnej. To oznacza, że jesień w pełni. Taka aura nastraja tylko do jednego… ciemnego, mocnego Smokey Eyes. Moja wersja popularnego dymka tym razem przybrała barwy zielono – brązowe. 
     
    Zaczynam od zaznaczenia załamania powieki zgniłą, wojskową zielenią (Inglot 419 Pearl). Na całą górną i dolną powiekę nakładam odcień leśnej zieleni (Kobo 214 Forest Green) i rozcieram tak aby wtopić ją w zgniłą zieleń w załamaniu. Zewnętrzny kącik przyciemniam ciepłym brązem (Inglot 409 Pearl). Wewnętrzny kącik zaś rozświetlam i nadaje koloru złotą zielenią (Inglot 411 Pearl). Łuk brwiowy rozjaśniam beżem ze złotymi drobinkami (Inglot 463 Double Sparkle). Na górną linię rzęs oraz górną i dolną linię wodną nakładam czarną kredkę (Avon SuperShock Gel Eyeliner Pencil Black).
    Na oczach dużo się dzieje, ale są bardzo ciemne więc aby nie były takie „ciężkie” na policzki nakładam odrobinkę jagodowego różu (Inglot 47) a na usta różową pomadkę złamaną beżem (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 602). 


    Was też tak nastraja jesień – na ciemne, dość ciężkie oko?!

    Enjoy!!! ;o)

    Makijaż: Dymek z fioletowych brązów

    Witajcie :o)

    Po zakupach kredek SuperShock z Avonu pierwszą którą chciałam wypróbować na oczach była Blackberry. Jest niespotykane, nieziemskie połączenie ciemnego brązu z burgundem z delikatnymi różowo – fioletowymi drobinkami. 

    Żeby się fajnie prezentowała postawiłam na lekki, dzienny dymek w kolorach fioletowego brązu, który idealnie wpisuję się już w jesienne aurę.

    Kredka SuperShock posłużyła mi tu dwojako. Najpierw jako baza – nałożyłam ją bardzo grubą kreską, a później lekko roztarłam. Na nią nałożyłam matowy fioletowy brąz (Inglot 358 Matte). Rozcierając brąz ku brwi, aby powstał dymek, pomagałam sobie brudnym fioletem (Inglot 485 Double Sparkle). Pod samym łukiem brwiowym wylądował pudrowy róż (Inglot 356 Matte). W wewnętrzny kącik rozświetliła perłowa lawenda (Inglot 440 Pearl). Na koniec kredka posłużyła mi już tradycyjnie jako kreska na górnej i dolnej linii rzęs oraz na linii wodnej. 


    Dodatki do dymka to jagodowe policzki (Inglot 47) oraz lekkie, pudrowo – różowe usta (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 601).


    Powiem Wam, że kolor Blackberry jest super alternatywą dla opatrzonej i już banalnej czarnej kredki. A do tego kolor ten jest jeszcze bardziej kremowy i intensywniejszy niż jej odpowiednik w kolorze Black. Już nie mogę doczekać się kolejnych odcieni.

    Buśka!!! :*
    Enjoy!!! ;o)

    Makijaż z paletki Sleek: Smokey w ciemnych barwach

    Witajcie :o)

    U mnie ciąg dalszy bardzo ciemnych makijaży. Jakoś ostatnio tylko na takie mam ochotę….

    Tym razem zrobiłam mały zrzyn ponieważ makijaż nie jest mojego autorstwa. Jeśli oglądacie makijaż-owe tutoriale na YouTube to może znacie kanał NikkieTutorials. Parę dni temu oglądałam jej filmik z wykorzystaniem paletki Sleek Ultra Mattes V2 Darks (FILMIK). Tak bardzo mi się spodobał, że kołatał mi się po głowie cały czas więc wreszcie musiałam go przelać na powieki. Wiem, wiem tutoriale powinny być inspiracją, ale ten makijaż na tyle przypadł mi do gustu, że nie chciałam nic w nim zmieniać. Po prostu go odwzorowałam. Wydaje mi się, że całkiem udanie. 
    Zanim jednak przejdziecie do zdjęć, przepraszam za ich jakość. Niestety dziś rano była nieciekawa pogoda i było bardzo ciemno. Musiałam przenieść się do łazienki ze zdjęciami, a niestety mój staruszek aparacik już sobie tak świetnie nie radzi. Wybaczcie… mam nadzieje, że mimo to makijaż Wam się spodoba. 


    Całe wykonanie makijażu oczywiście możecie sobie zobaczyć na filmiku Nikkie. U mnie jest taka różnica, że zamiast zielonego brokatu użyłam Essence Liquid Eyeliner z limitowanej edycji I LOVE BERLIN w kolorze 03 Buddy Bear. Aby uzyskać trochę „trupie” usta użyłam Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 602 i dobrze przypudrowałam żeby uzyskać matowy efekt. 

    A na koniec jeszcze fotka z lampą błyskową żebyście mogły zobaczyć jak mniej więcej kolory wyglądały na żywo. 
     
    Enjoy!!! ;o)

    Celia Nude Nawilżająca Pomadka – Błyszczyk SWATCHE wszystkich kolorów

    Witajcie :o)

    Po zakupach zachciankowych, gdy kupiłam swoje pierwsze trzy Pomadki – Błyszczyki z Celi jeszcze bardziej zaostrzył mi się na nie apetyt, bo są świetne. Postanowiłam dokupić pozostałe kolory. Tym sposobem mam wszystkie 6 odcieni…
     
    Od lewej: Celia Nude Nawilżająca pomadka-błyszczyk 601, 602, 603, 604, 605, 606
    Miałam zrobić swatche na ręku, ale jednak lepiej zobaczyć jak sobie radzi na ustach wtedy najlepiej będzie widać efekt, który daje.


    Produkt ten łączy w sobie najlepsze zalety pomadki i błyszczyka. Nadaje ustom półtransparentny efekt i subtelny kolor. Posiada właściwości nawilżające i apetyczny winogronowy zapach (ale nie smak). 

    Oczywiście jest to kosmetyk dla osób, którym zależy na lekki pokreśleniu własnego koloru ust. Wyglądać świeżo, lekko, naturalnie. Osoby, które czekają na „korektorowaty” efekt będą rozczarowane. Choć w pewnym stopniu można regulować intensywność koloru przez nakładanie kolejnych warstw. Ja osobiście jestem miłośniczką mocnego i zdecydowanego podkreślania oczu, na usta zaś zwracam mało uwagi. Dlatego też Pomadka – Błyszczyk z Celi to dla mnie idealne rozwiązanie.

    Właściwości błyszczyka to prostota użycia – umalujesz się perfekcyjnie bez lusterka i konturówki do ust, jeśli ją „zjesz” nie będzie brzydkich prześwitów ani zbierania się w kącikach ust. Właściwości pomadki to idealne nawilżenie i dość eleganckie wykończenie całego makijażu. A wszystko to zamknięte w jednym kosmetyku o kremowej konsystencji bez zbędnych, kiczowatych drobinek.

    Do tego ma bardzo eleganckie opakowanie, wygląda jak ekskluzywny i drogi kosmetyk.

    Enjoy!!! ;o)

    Makijaż: Mięta pod chmurką

    Witajcie :o)

    Tym razem look dla miłośniczek i zwolenniczek zieleni i niebieskości. Nie zawsze niebieski równa się kicz…


    Wewnętrzna część oka to piękna, perłowa mięta (Kobo nr 213 Green Pistachio). Zewnętrzny kącik to matowy, głęboki granat (Inglot 389 Matte). Aby mięta nie przechodziła bezpośrednio w granat między oba kolory nałożyłam przejściowy – morską, matową zieleń (Inglot 372 Matte) i dobrze roztarłam tak aby powstało fajne, kolorystyczne przejście. Załamanie i ponad nim pokreśliłam dwoma odcieniami niebieskości – w zewnętrznej części perłowy granat (Inglot 428 Pearl), a w wewnętrznej części kolor baby blue (Inglot 429 Pearl). 
    Dodatki do całości to mocny, zgaszony róż na policzkach (Inglot 44) oraz lekki różyk na ustach (Celia Pomadka-Błyszczyk 602). 
    Wybaczcie mi dzisiejszą kiepską jakość zdjęć, ale aparat miał chyba chandrę, bo dopiero po zgraniu fotek na kompa okazało się, że z 20 tylko te 4 są do użytku. Mimo to mam nadzieję, że makijaż przypadnie Wam do gustu. Na żywo kolory były żywsze i bardziej elektryzujące.