Witajcie
Czasami lubię pobawić się grafiką…
Kocham dobry blend, uwielbiam tego typu cieniowanie oka, ale… czasami zdradzam blend z grafiką!
Ostatnio zdradzałam częściej jak TUTAJ, TUTAJ czy TUTAJ. I… znów zdradziłam 😉
Sam pomysł banalnie prosty, ale daje efekt WOW! Diabeł tkwi w szczegółach… kreski. Ta w zewnętrznym kąciku jest poprowadzona tak, aby była przedłużeniem linii wodnej w dolnej jej części oraz prostopadła do ruchomej powieki w górnej części tworząc „trójkąt”, który wypełniłam cieniem i wblendowałam w linię rzęs. Ta w wewnętrznym kąciku jest w pastelowym odcieniu i zaznacza przestrzeń nad załamaniem do wysokości źrenicy, nie dalej.
- W pierwszej kolejności zabieram się za wyrysowanie kreski fioletowym błękitem [MIYO The Frogs Tale #Night] według schematu powyżej i wypełniam cieniem oraz lekko rozcieram, aby wblendować w linię rzęs;
- Jasnym, pastelowym błękitem [MIYO The Frogs Tale #Fog] zaznaczam obszar nad załamaniem w wewnętrznej części;
- Obszar pomiędzy obiema kreskami wypełniam błyskotką opalizującą na błękit/fiolet [GlamShop Świetlówka #Halogen].
Resztę twarzy potraktowałam minimalistycznie, bo tylko wykonturowałam odrobiną bronzera [GlamShop Puder do konturowania INKA] oraz dodałam ten sam odcień co na oku jako błyskotka [GlamShop Świetlówka #Halogen] w formie rozświetlacza w błękitno-fioletowym odcieniu. Na ustach tylko nawilżający błyszczyk [Claresa x Klaudia Cukier Puder Lipgloss 01 Flamingo].
Jak Wam się podoba taka forma grafiki na powiekach?!
POZDRAWIAM