Makijaż: Na Słodko

Witajcie :o)

Przychodzę do Was ze słodziutkim makijażem. No po prostu SŁODZIAK ;o) Osobiście nie przepadam za pastelowymi różami na powiekach, wolę coś wyrazistszego, ale jak jak zobaczyłam jeden z makijaży w katalogu Marizy to do mnie jakoś przemówił. Dlaczego akurat ten? Może dlatego, że jest taki niewinny, dziewczęcy, romantyczny…

Makijaż tego typu sprawdzi się u posiadaczek małych oczu, opadających powiek oraz wąsko rozstawionych oczu.

W oryginale nie ma zaznaczonego załamania powieki ponieważ modelka tego nie wymagała, ale moja powieka niestety tak. Dlatego też makijaż zaczęłam od podkreślenia załamania powieki średnim, matowym brązem (Inglot 360 Matte), który nie będzie zbytnio widoczny, bo zakryty innymi cieniami, ma tylko służyć korekcie oka. W sam kącik oka nakładam bladoróżowy cień (Inglot 488 Double Sparkle), na środek powieki nakładam różową perłę w ciepłym odcieniu (Inglot 436 Pearl). Zewnętrzny kącik przyciemniam ciepłym odcieniem fioletu/fuksją (Inglot 486 Double Sparkle) i wyciągam odrobinę w załamanie łącząc z brązem. Dolną powiekę w zewnętrznym kąciku podkreślam śliwkowym matem (Inglot 377 Matte), na środek nakładam jasny fiolet z domieszką błękitu (Inglot 379 Matte), wewnętrzny kącik mocno rozświetlam białą perłą (Inglot 453 Pearl). Dla dodatkowego rozświetlenia i otwarcia oka na linię wody nakładam białą kredkę. 

Dla potrzymania tej całej słodkości na policzkach wylądował róż w odcieniu baby pink (Inglot Róż do policzków nr 57) i na ustach delikatny róż (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk 601). 

Trzymajcie się słodko, BUŚKA :*

Makijaż: W stylu Beyonce Midnight Heat

Witajcie :o)

Mam pamięć fotograficzną co oznacza, że jak raz coś zobaczę i mi się spodoba to cały czas gdzieś tam krąży w mej pamięci. Tak też było z plakatem promującym nowy zapach Beyonce „Midnight Heat”. Bardzo mi się spodobał jej fioletowy makijaż. Także zaopatrzcie się w dobry pędzel do rozcierania i milion odcieni fioletu…
Oczywiście identycznych kolorów jak ma Beyonce nie mam więc pomieszałam to i owo i powiedzmy, że jest kolor podobny. Zaczynam od pokreślenia załamania powieki ciepłym, średnim brązem (Inglot 457 Double Sparkle). Następnie na 2/3 powieki ruchomej nakładam zgaszony, mglisty fiolet (Inglot 128 AMC Shine). Zewnętrzny kącik przyciemniam matową śliwką (Inglot 377 Matte), następnie mixem śliwki i czerni (Inglot 377 Matte + Inglot 391 Matte), a na końcu nakładam jeszcze inny odcień śliwki (Inglot Vertigo nr 50) i wszystko rozcieram tak aby połączyło się w jedną całość ze sobą nawzajem jak też z brązem w załamaniu. Kącik wewnętrzny rozświetlam lawendowym cieniem (Inglot 440 Pearl). Dodatkowo, aby zmienić troszeczkę kolor, na mglisty fiolet nakładam odrobinę żywszego odcienia fioletu (Inglot 439 Pearl). Na linię wody nakładam czarną kredkę. 


Twarz konturuje złocistym bronzerem (e.l.f. Healthy Glow Bronzing Powder w kolorze Warm Tan). Na ustach ląduje nudziak, ale w lekko morelowym odcieniu (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 605). 


Do Beyonce mi daleko, ale makijaż mi się udał. Jaki myślicie?!



Makijaż: Na górze zieleń, na dole fiołki, a my się kochamy jak dwa aniołki

Witajcie ;o)

To, że zieleń i fiolet jest idealnym duetem w makijażu już wiemy 🙂 Kolejna odsłona tego duetu – na górnej powiece zgaszone zielenie, a na dolnej elektryzujące fiolety. 

Na 2/3 powieki ruchomej nakładam mocno perłową miętową zieleń (Kobo 213 Green Pistachio). W sam zewnętrzny kącik oka nakładam zgniłą zieleń (Inglot 136 AMC Shine). W samym załamaniu powieki aplikuję grafit, który jest z domieszką zieleni i brązu (Inglot 500 Double Sparkle). Dolną powiekę podkreślam elektryzującym fioletem (Inglot 439 Pearl), a sam zewnętrzny kącik muskam odrobiną ciemnej śliwki (Inglot 377 Matte). Aby połączyć górę z dołem, nakładam neutralny celisty cień ze złotymi drobinkami (Inglot 463 Double Sparkle).

Makijaż jest dość lekki i pastelowy więc żeby go nie przeciążyć na ustach wylądował lekko perłowy błyszczyk w kolorze pastelowego różu (Hean Lip Gloss nr 151).

PS. Powiedzcie mi jak Wam się podobają moje rzęsy?! Bo coś mi się wydaje, że wreszcie je „ujarzmiłam” i znalazłam swoją idealną maskarę. 

Makijaż: Po ciemnej stronie mocy

Witajcie :o)
Dzisiejszego poranka wzięło mnie na fiolety, ale chyba udzieliła mi się poniedziałkowa „chandra” i wyszło dość ciemno, mgliście i ponuro, ale efekt końcowy jest całkiem, całkiem ;o)
W pierwszej kolejność zaznaczam załamanie powieki purpurą (Inglot 486 Double Sparkle), która będzie nieśmiało przebijać przez innej cienie na nią nałożone. Zewnętrzny kącik podkreślam śliwkowym fioletem (Inglot 377 Matte), środek powieki mglistym fioletem (Inglot 485 Double Sparkle), a wewnętrzny kącik „rozświetlam” fioletową szarością (Inglot 420 Pearl). Żeby dodatkowo przyciemnić zewnętrzny kącik używam odrobinę czerni (Inglot 391 Matte). 
Wy też tak czasami macie, że Wasz makijaż zależy od nastroju? A może jeszcze od czegoś innego?! Dajcie znać w komentarzach. 

Makijaż: Śliwka czuje mięte

Witajcie :o)

Śliwka poczuła mięte a może mięta do śliwki?! hmmm… tak czy siak to idealny duet! :o)


Na 2/3 powieki ruchomej nakładam iskrzącą zieleń (Inglot 137 AMC Shine). W zewnętrznym kąciku oka nakładam głęboką śliwkę (Inglot 377 Matte + Inglot 494 Double Sparkle). Na ok. 2/3 załamania powieki idąc od zewnętrznego kącika rozcieram smugę opalizującego fioletu (Inglot 439 Pearl). Wewnętrzny kącik oka oraz łuk brwiowy rozświetlam pyłkiem opalizującym za zielono (Kobo Pure Pearl Pigment 504 Mint Cream). 


Na policzkach jest bardzo zimny róż (Inglot Róż do policzków nr 42) a na ustach beżowy zestaw szminki i błyszczyka (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 604 + Manhattan Water Flash Lipgloss nr 59B).

Makijaż: Śliwka w złocie

Witajcie :o)

Jakieś 2 dni temu przyszło mi do głowy połączenie fioletu ze złotem – zimnego z ciepłym. Według mnie wyszło świetnie. Promiennie i świetliście. 


Nad załamaniem roztarłam smugę różu opalizującego na złoto (Inglot 144 AMC Shine), aby stworzyć bazę pod późniejszą śliwkę. W zewnętrznym kąciku oka przeciągając w załamanie, nałożyłam matową, głęboką śliwkę (Inglot 377 Matte). Na resztę powieki trafił odcień starego złota (Inglot 112 AMC), które dobrze roztarłam ze śliwką. W wewnętrznym kąciku oka dla jeszcze lepszego rozświetlenia żółty odcień złota (Inglot 103 AMC). W samym załamaniu odrobinka czerni dla pogłębienia koloru (Inglot 64 AMC) i gotowe.


Dodatki do oczu to oczywiście róże. Róż na policzki w tonacji zimnej (Inglot 42) oraz różowe, troszeczku cukierkowe usta (Celia Nude Pomadka-Błyszczyk nr 601). 


Enjoy!!! ;o)

Makijaż: W zimnej tonacji

Witajcie :o)

Za oknem mamy już poniżej -20 stopni Brrrr….. Zimna w pełnej krasie! Na oczka też zimno…. cały makijaż jest utrzymany w zimnych barwach.

W załamaniu powieki znalazł się matowy granat w kolorze głębi oceanu (Inglot 332 Matte). Na górnej powiece oczywiście czerń (Inglot 65 AMC) na spółkę z mroźną srebrzystością (Inglot 448 Pearl). Dla lekkiego ożywienia na dolnej powiece ciemny fiolet (Inglot 377 Matte). 

Reszta użytych kosmetyków:
podkład: Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h nr 010 Sand Beige
bronzer : e.l.f. Contouring Blush & Bronzing Powder
brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
błyszczyk: 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10  

Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Różowo Fioletowo

Witajcie ;o)
Wczoraj olśniło mnie, że już dawno nie miałam na oczach takiej typowej „tęczy”. Czyli dużo różnych kolorów, dużo się dzieje itd. Uwielbiam takie makijaże, ale do pracy to jednak chyba za dużo…. więc przysłowiową „tęczę” przystosowałam do warunków dzienniaka. Aaaa, że akurat ubzdurał mi się róż z fioletem… czemu nie! 
W wewnętrznym kąciku oka zagościła lawendowa perła (Inglot 440 Pearl). Środek górnej powieki zdobi średni, dość jaskrawy (choć zdjęcia tego nie oddają), matowy róż (Inglot 362 Matte). Dla wymodelowania zewnętrznego kącika użyłam matowej oberżyny (Inglot 375 Matte), którą dla lepszego efektu poczerniła matem (Inglot 391 Matte). Na dolnej powiece zaś znalazła się matowa śliwa (Inglot 377 Matte). Żeby wszystko ze są współgrało w jednej tonacji, pod łuk brwiowy tym razem nie trafił cielaczek, a matowy, pudrowy róż (Inglot 352 Matte). 

Reszta użytych kosmetyków:
– Revlon Colorstay (Oily/Combination Skin) w kolorze 180 Sand Beige
– brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
– 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10
– Yves Rocher Lash Plumping Mascara

Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Mglisto to widzę!

Za oknem nie mamy ani prawdziwej zimy ani złotej polskiej jesieni. Tak naprawdę jest szaro, buro i… mgliście. Tak mi się udzieliła ta aura, że i na moim oczkach też jest jakoś tak szaro – buro. 

W zewnętrznym kąciku znalazła się matowa śliwka (Inglot 377 Matte). Dla efektu jej przybrudzenia i przydymienia dodałam matowej czerni (Inglot 391 Matte) i dobrze roztarłam ze sobą. Resztę powieki pokryłam matowym, mysim kolorem (Inglot 387 Matte). Ale żeby nie było aż tak matowo, nudno i przygnębiająco w wewnętrznym kąciku oka dodałam różowo – złote iskierki (Inglot 142 AMC Shine). 




Reszta użyty kosmetyków:
podkład: Revlon Colorstay (Oily/Combination Skin) w kolorze 180 Sand Beige
róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Shy
– brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
  
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Śliwka w czekoladzie

Przy spontanicznym tworzeniu makijaży bywa tak, że raz make up wyjdzie taki sobie albo kolory nie te albo w ogólnie to nie był dobry dzień na makijaż (ja tak czasami mam). Bywa też tak, że trafiamy w dziesiątkę, dane połączenia kolorystyczne idealnie pasuję do naszej urody i dobrze czujemy się w makijażu, dobrze się nosi. 

Śliwka w czekoladzie to właśnie ten strzał w dziesiątkę. W tym miesiącu miałam go chyba ze 3-4 razy na sobie (a rzadko noszę dokładnie ten sam makijaż). Chciałam już wcześniej go Wam pokazać, ale niestety ostatnio jestem tak zajęta (szukam mieszkania do kupienia), że wychodzę o godzinie 6:30 rano z domu kiedy jest jeszcze ciemno, a wracam ok. 19 wieczorem kiedy też jest ciemno więc fotki odpadają. 

Tak naprawdę w ciągu tych 2 tygodni miałam na sobie różne ciekawe makijaże, które z wielką chęcią chciałam Wam zaprezentować, ale czas ani światło na to nie pozwalało. A szkoda…. :o/

Ale wracając do śliwki….

W załamaniu powieki roztarłam matowy, ciepły brąz (Inglot 378 Matte) – to nasza czekoladka. W zewnętrznym kąciku oka znalazł swoje miejsce matowy, głęboki fiolet (Inglot 377 Matte) – to nasza śliweczka. Żeby śliwka nabrała trochę blasku resztę powieki pokryłam lawendową perłą (Inglot 440 Pearl). 


Co jeszcze znalazło się na twarzy?:
podkład: Rimmel Lasting Finish 16h Foundation w kolorze 103 True Ivory
róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Shy
brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
błyszczyk: 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10
maskara: Maybelline One by One
PS. Przepraszam za te okropne, posklejane rzęsy, ale nie chciały współpracować dziś rano ;o/
Enjoy!!! ;o)