Kosmetyczne HITY i KITY Lipiec 2012

Witajcie :o)

Lipiec już za nami. Mi osobiście bardzo szybko zleciał – może dlatego, że miałam dwa tygodnie urlopu, a to co przyjemne szybko się kończy. A co mi kosmetycznie umilało lipiec?! 


L’oreal Féria Préférence P78 Pure Paprika Bardzo Intensywna Miedź (ok. 35 zł)
Każda z Was, która szuka na drogeryjnych pułkach mocnego, rudego koloru dobrze wie, że to prawie niemożliwe. Ale jest jedna perełka – cudny kolor P78 od L’oreala. Używałam kiedyś tej farby i aż tak bardzo nie przypadła mi do gustu. Nowa formuła tego produktu zmieniła wszystko! Kolor jest „oczojebny” bez zbędnych rozjaśniaczy, idealnie pokrywa nawet krótkie włoski, bardzo długo utrzymuje się intensywny kolor (ok. miesiąca). I co dla mnie jest hitem w tej farbie to odżywka upiększająca kolor do wielokrotnego użytku, która zawiera filtr UV oraz witaminę E. W większości farb odżywka jest tylko na jeden raz. Ta tubka z L’oreala wystarczy na ok. 5-6 aplikacji. Włosy są miękkie, delikatne, lśniące i idealnie chroni nasz kolor przed wypłukaniem czy też blaknięciem. Dla mnie warta swojej ceny! Trzeba pamiętać tylko o specyficznej aplikacji: jest to bardzo gęsty krem więc po nałożeniu trzeba pomasować całe włosy takimi ruchami jak przy myciu włosów ok 5 min wtedy kolor równomiernie się rozłoży i wniknie we włosy. A o to efekt: KLIK

Pharmaceris F Fluid matujący z laktoflawiną SPF 20 (30ml/ok 40 zł)

Po wypróbowaniu próbki byłam tak oczarowana tym pokładem, że musiałam go kupić. To mój święty Graal wśród pokładów. Wszystkie makijaże, które widziałyście w lipcu na moim blogu są wykonane przy użyciu tego pokładu. Jedna z Was napisała ” Uwielbiam twoją promienną, ciepłą cerę!”. To właśnie efekt tego fluidu. Mogłabym się rozpisywać o tym pokładzie w samych superlatywach w nieskończoność. Codziennie rano gdy go nakładam jak by od nowa zachwycam się jak genialnie wygląda na twarzy. Jego lekka formuła sprawdza się nawet w 30 stopniowych upałach. Nic nie spływa, nie ściera się ani nie rozmazuje pod wpływem potu. 10 godziny mat to dla mnie świetny wynik. Nie zawiera parabenów, pielęgnuje moją skórę twarzy. Po prostu go KOCHAM!!!
Vichy Eau Thermale – Woda termalna (150 ml/28 zł)

Ja swoją mam akurat ze zestawu z kremem jako gratis (50 ml pojemności). Stała tak na półce dobre parę miesięcy nawet nie otwarta. Nie wiedziałam do czego jej użyć. Aż do czasu… gdy użyłam jej jako tonik przed nałożeniem kremu. Spryskałam twarz i jeszcze na lekko mokrą skórę nałożyłam swój krem na noc. Rano wystałam z mega nawilżoną skórą i delikatną jak pupcia niemowlaka. Niby to tylko woda, a robi takie cuda! Gdy były upały trzymałam ją w lodówce – takiego orzeźwienia i ukojenia skóry jeszcze nie miałam. Nawet nie miałam pojęcia, że aż tak mnie zaskoczy pozytywnie. Dołączyła do mojej codziennej pielęgnacji jako tonik i już tam zostanie. Jak ją rozpylam na twarzy czuję jak by to była morska, orzeźwiająca bryza.

Pędzel Maestro 143 (43 zł)
Jest to pędzel przeznaczony do nakładania podkładu i po to właśnie go kupiłam. Nie sprawdził się w swojej pierwotnej roli – zbyt długie włosie, zbyt miękki, nierównomiernie rozkłada podkład. I tak sobie poszedł w odstawkę do szuflady na parę miesięcy. Na początku lipca zaczęłam go używać jako pędzel do pudru i… to jest strzał w dziesiątkę. Idealnie wtapia puder w podkład przez co jest niewidoczny, uzyskujemy bardzo naturalny efekt. Perfekcyjnie utrwalony i wykończony makijaż twarzy. Kiedyś nielubiany, dziś niezastąpiony.
 
Cienie Inglot 358 Matte i 112 AMC Shine (10 zł okrągłe wkłady, 12 zł kwadratowe)

Dobrze wiecie, że jestem inglotomaniaczką. Używam przeróżnych kolorów i w każdym miesiącu mogłabym pisać o tych cieniach w hitach. Więc dlaczego piszę tylko o tych dwóch kolorach?! A to dlatego, że je na nowo odkryłam. Kwadratowe wkłady mieszkają w innej palecie ponieważ nie mieszczą mi się w tej „neutralnej” z okrągłymi. Zawsze o nich tam gdzieś zapominam. Akurat w lipcu zmalowałam parę makijaży przy użyciu tych cieni (358 i 112). Cień 358 jest idealny do konturowania powieki w załamaniu. Mieszanka jasnego brązu, szarości ze szczyptą fioletu wygląda bardzo naturalnie, super się rozciera, nie można z tym kolorem przesadzić. Dla tych z Was Kochane, które chcą mieć idealnie wykonturowane oko bez efektu przerysowania. Zaś cień 112 jest przepięknym odcieniem starego złota. Wygląda bosko na całej powiece lub jako dodatek iskrzący i rozświetlający. Kolorek ten jest z formule AMC Shine czyli perła z drobinkami, ale nie jest kiczowaty. Wygląda bardzo elegancko, świeżo i naturalnie jednocześnie. Świetna propozycja dla tych z Was, które uwielbiają makijaż w naturalnych odcieniach – musicie go mieć. 

MIYO Mini Drops Lakier do paznokci (8 ml/4,99 zł)

Kiedy pojawiły się w SuperPharmie przekopałam cały koszyk i wybrałam świetne kolory. Mam ich teraz chyba z 9 czy 10 kolorów. Są genialne! Trzymają się na paznokciach ok tygodnia. Są w super kolorach i już przy dwóch warstwach jest pełne krycie w przypadku kolorów mlecznych a przy perłowych i metalicznych to nawet jedna wystarczy. No i cena powala. 

L’occitane krem do stóp z masłem Shea (150 ml/90 zł)

Pewnie nigdy nie trafił by w moje ręce ze względy na porażającą cenę, ale był w jednym z GlossyBoxów. Zachwalanych przez wielu. Kiedy można docenić przyjaciela?! W najgorszych chwilach! Mam bardzo duży problem z pękającymi piętami. Na urlopie pięta tak mi paskudnie pękła, że nie mogłam chodzić z bólu. Ten krem potrzebował dwóch nocy żeby wyleczyć moją piętę z bólu. Oczywiście pęknięcie zrosło się po paru dniach, ale ból minął już po dwóch. Niezły wynik! Dla mnie szok! Tylko ta cena… czy mój portfel ją udźwignie?! :/

Lipcowe kity do dwa beznadziejne szampony i zachwalana dwufazówka z Bielendy. 

L’biotica Biowax Intensywnie Regenerujący Szampon do włosów farbowanych (200 ml, ok 20 zł)

Zawsze używałam szamponów typowo drogeryjnych z parabenami, SLES-ami, silikonami itd. Postanowiłam zrobić coś dla swoich włosów i kupić coś naturalnego. To był mój błąd stulecia! Mycie tym szamponem to jakaś cholerna pomyłka. Mam mocno stylizowane fryzury (guma, żel do włosów, dduuużżżoooo lakieru) więc po tych 3 dniach trzeba to wszystko zmyć. Ten szampon nie potrafi nic zmyć. Aby umyć włosy w zadowalającym stopniu muszę to zrobić przynajmniej 3-4 razy tym produktem. Włosy są szorstkie, splątane (mam krótkie włosy, nigdy się nie plątały) i beznadziejnie się stylizują. Klapa!

Alterra Szampon ochrona koloru Oliwki i kwiat lotosu Do Włosów Farbowanych i z pasemkami (200 ml. ok 12 zł)

Długo z Biowaxem nie wytrzymałam poleciałam czym prędzej do Rossmana. Nie wiem co mi znowu strzeliło do głowy, żeby kupić coś naturalnego. Koszmar – z deszczu pod rynnę. Totalnie niewydajny, trzeba na raz użyć chyba z pół butelki, przy myciu robi takie kołtuny w połączeniu z lakierem do włosów. Włosy są szorstkie, oklapnięte, zero blasku. Mało tego na końcu miesiąca okazało się, że nabawiłam się suchego łupieżu przez ten szampon właśnie. Nie wiedziałam, że szampon może zrobić krzywdę. Teraz już wiem, że moje włosy kochają parabeny, SLES-y i inne takie śmieci. Nigdy więcej naturalnych szamponów!

Bielenda 2-fazowy płyn do demakijażu oczu Bawełna Wzmacnia rzęsy (125 ml/ok. 6 zł)

Wychwalanych na wszystkich blogach i nie tylko. Tylko powiedźcie mi za co?! Miał nie zostawiać tłustego filmu – zostawia, miał nie robić mgły na oczach – robi, miał zmywać dosłownie wszystko – nie radzi sobie nawet z lekkim makijażem cieniami a co dopiero linerem. Wszystko rozmazuje, robi większy syf na twarzy podczas demakijażu niż to wszystko warte. Dla mnie bubel!!!
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: W kolorach ziemi

Witajcie :o)

Po tych kolorowych szałach z długiego weekendu (Zachód Słońca i Turkusowy Akcent) dziś wstałam z przekonaniem, że to będzie coś w kolorach ziemi. Brązy, brązy i jeszcze raz brązy z paletką Sleek Au Naturel. 

Oko w sumie bardzo proste: załamanie pokreślone brązowym matem Bark, cała górna powieka to lekko połyskujący brąz z domieszką oliwki/złota czyli cień Moss. Kącik wewnętrzny rozświetlony cieniem Taupe, dolna linia rzęs muśnięta tylko perłowym brązem Mineral Earth. Górne rzęsy zagęszczone kreską cieniem Noir. Aaaa i jeszcze pod łuk brwiowy macik Nougat.

Żeby już tak kompletnie wszystko było nude to na policzki trafił róż w beżowym odcieniu (HEAN Satin Blush nr 6 Cappucino) oraz świetny odcień nude na usta czyli szmineczka z L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude. 

Reszta użytych kosmetyków:
podkład: Catrice Photo Finish Liquid Foundation 18h nr 010 Sand Beige
brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
maskara: Eveline Big Volume Lashes Professional Mascara
   
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Kelly Clarkson z klipu Stronger (What Doesn’t Kill You)

Witajcie :o)

We wszystkich rozgłośniach radiowych leci kawałek Kelly Clarkson Stronger (What Doesn’t Kill You). Ja mam dla Was make up Kelly z klipu promującego ten singiel. 


Makijaż jest dość prosty, ale całkiem efektowny. No to do dzieła….


Zaczynamy od załamania powieki. Potrzebujemy średniego, ciepłego, matowego brązu (Inglot 360 Matte). Rozcieramy go w załamaniu powieki oraz delikatnie wychodzimy po za nie. Teraz ruchoma powieka. Kolor cienia w makijażu Kelly jest dość nietypowy i raczej nie będziesz mieć takiego w kosmetyczne. Ale to nie problem! Wystarczy go stworzyć. Najpierw nałóż na całą powiekę perłową, leśną zieleń (Inglot 414 Pearl) a następnie srebrzystą, perłową szarość (Inglot 448 Pearl). Wystarczy wszystko ze sobą połączyć i kolor Kelly gotowy. Na dolną powiekę oraz linię wody nałóż czarną kredkę (Avon SuperShock Gel Eyeliner Pencil). Dodatkowo na dolnej powiece na kredkę nałóż perłowy brąz zbliżony do tego matowego w załamaniu (Inglot 423 Pearl). Jeszcze tylko w kąciku wewnętrznym cielisty mat ze złotymi drobinkami (Inglot 463 Double Sparkle) i oko gotowe. 


Na policzki nałóż róż w kolorze kawy z mlekiem (HEAN Satin Blush nr 6 Cappucino) a na usta szminkę w beżowym odcieniu nude (L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude) oraz odrobinę beżowego błysku w postaci błyszczyka (Manhattan Water Flash Lipgloss nr 59B). 


Jak Wam się podoba? Prawie jak Kelly?! ;o)

Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Fioletowe Smokey Eyes cieniami HEAN

Witajcie :o)

Oj cienie HEAN Colour Stay On bardzo, ale to bardzo przypadły mi do gustu. Nie tylko pod względem kolorystycznym, ale też nieziemskiej pigmentacji. Oczywiście mam już dla Was przygotowane swatche i miał się ukazać wpis o nich, ale…. chyba lepiej zobaczyć je w akcji!

Na całej powiece górnej i dolnej znalazła się ciemna, metaliczna śliwa (HEAN Colour Stay On nr 508). Żeby uzyskać przejście kolorystyczne oraz taką poświatę wokół ciemnej śliwki, użyłam jaskrawego fioletu, który wpada w róż (HEAN Colour Stay On nr 506). Wewnętrzny kącik rozświetliłam złotem opalizującym na różowo (Inglot 142 AMC Shine) aby zachować kolorystykę całości. Granice roztarłam cielistym matem (Inglot 353 Matte).
Dla kontrastu do oczu dodałam beżowe usta, a twarz wykonturowałam brązerem. 

Reszta użytych kosmetyków:
  • podkład: Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation nr 100 Ivory
  • róż i bronzer : e.l.f. Contouring Blush & Bronzing Powder
  • brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
  • kredka na linii wodnej: żelowa kredka Avon SuperShock
  • usta: L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude + Manhattan Water Flash Lipgloss nr 59B


Enjoy!!! ;o)

Makijaż z paletki Sleek: Khaki z pomarańczą

Witajcie

Coś ostatnio Paletki Sleek u mnie odeszły w odstawkę. Ale dziś powracają, a raczej powraca jedna – paletka Chaos. Jest to jedyna paletka Sleek’a z samymi matami. 

W tym look’u postawiłam na połączenie dość odważnej, mocnej pomarańczy z ciemną, brudną zielenią. Wydaje mi się, że te dwa kolory się nawzajem uzupełniają ponieważ zieleń łagodzi pomarańcz, a pomarańcz nadaje pazura dość monotonnej zieleni.

Żeby dodać trochę trójwymiarowości oku dodałam w zagłębieniu brązu i odrobinę czerni. 


Nie miałam żadnego różu żeby pasował do oka więc policzki musnęłam tą samą pomarańczą, która jest na oczach. 

Reszta użytych kosmetyków:
– podkład: Rimmel Match Perfection Cream Gel Foundation nr 100 Ivory
– brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
– szminka:  L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude  nr 253 Blush in Nude
– maskara: Yves Rocher Lash Plumping Mascara

Enjoy!!! ;o)

ULUBIEŃCY 2011 ROKU

Pożegnaliśmy już stary 2011 rok, a przywitaliśmy nowy roczek 2012. ;o) Czas więc na powspominanie co takiego dobrego było w tym minionym roku.

PIELĘGNACJA:
La Roche-Posay Effaclar K krem do twarzy + Żel do mycia twarzy Effaclar
Tak naprawdę to duo było rewolucją w pielęgnacji skóry mojej twarzy. Jakieś pół roku temu powiedziałam stanowcze NIE niedoskonałościom na twarzy. Ten stanowczy sprzeciw udało mi się osiągnąć właśnie dzięki Effaclar. Moja buzia jest widocznie bardziej gładka, mniej zaskórników, mniej wyprysków, mniejsza produkcja sebum. Stosowałam regularnie przez 3 miesiące. Efekt widoczny gołym okiem… teraz profilaktycznie stosuję Vichy Normaderm Tri-Activ, bo moja skóra zaczęła mniej reagować na Effaclar, ale na pewno za parę miesięcy znów do niego wrócę. Gorąco polecam każdemu z cerą mieszaną lub tłustą.
AA Help Cera Atopowa Krem – żel do mycia twarzy
Pewnego dnia perfidnie zdradziłam żel do mycia twarzy Effaclar. Dlaczego to zrobiłam? Wszystko przez pieniądze… hahaha! ;o) Kosztował jedyne 6 zł, ale wierzcie mi, że działa tak jak by kosztował przynajmniej 100 zł. Jest kompletnie przeznaczony do innego typu cery, a z moją mieszaną cerą, która uwielbia się przetłuszczać idealnie współgra. 0% alergenów, parabenów, barwników, zapachu… mówię Wam istne cudeńko za niewielkie pieniądze. Zmywa każdy makijaż, nawet wodoodporny przy czym nie podrażnia, nie ściąga oraz nie wysusza skóry. Ideał?! 😀
Flos – lek Żel do powiek i pod oczy Mam różne wersje tego żelu, ale najlepsza według mnie tej ta ze świetlikiem i aloesem. Super wygładza powieki, niweluje oznaki ciężkich i zmęczonych powiek, a rano świetnie budzi i otwiera zaspane oczy. Więcej nie zachwalam zapraszam do lektury mojej recenzji na temat tego żelu KLIK
Nivea Żel pod prysznic Lilia wodna  Na początku byłam nastawiona sceptycznie do tych zatopionych w żelu kuleczek z oliwką. Pomyślałam, że to pewnie taki chwyt marketingowy, coś co ma przykuwać uwagę. Ale nie! Te kuleczki naprawdę działają! Skóra na mojej twarzy jest raczej tłusta, ale skóra na reszcie ciała to totalne przeciwieństwo. Ale jestem leniem i nie chce mi się smarować balsamami żeby dobrze nawilżyć suchą skórę. Ale już nie muszę bo robi to za mnie właśnie ten żel z kuleczkami a do tego pięknie pachnie i zapach utrzymuje się dość długo na skórze. 
Bourjois Woda micelarna do demakijażu twarzy i oczu W tym roku zużyłam chyba z 5 czy 6 buteleczek. Zmyje wszystko – każdy nawet wodoodporny tusz do rzęs, eyeliner żelowy, ciężkie podkłady, każdy rodzaj cieni do powiek, szminek czy błyszczyków. Nie pozostawia nieprzyjemnego, tłustego filmu na skórze….. itd a co ja będę się tutaj rozpisywać – po prostu przeczytaj moją recenzję KLIK
Maseczki z serii Planet Spa Avon To jest jeden z tych kosmetyków z Avonu, które musisz mieć. Mam teraz wszystkie dostępne „smaki” tych maseczek i każda jest super! Działają cuda! Jednak moim bezpretensjonalnym faworytem jest wygładzająca maseczka do twarzy „peel off” Japońskie sake i ryż – pięknie pachnie, super wygładza a sposób jej ściągania z twarzy bardzo fajny i przyjemny.
AKCESORIA:
Moim odkryciem 2011 roku były pojedyncze pędzle z LancrOne (link do postu z zakupami KLIK). Ale jednak moim ulubieńcem z tej całej ferajny stał się Round Top Kabuki F54
Całkowicie zmienił, ułatwił i umilił mi nakładanie podkładu. Mogę zapomnieć o źle nałożonym i roztartym podkładzie, nawet tak topornym jak Revlon Colorstay. Wreszcie każdy podkład wygląda naturalnie.
STYLIZACJA WŁOSÓW:
Jestem perfekcjonistką jeśli chodzi o moją fryzurę i mam na tym punkcie niezłego bzika. Włosy układam praktycznie codziennie więc lakier do włosów czy żel idą jak woda dosłownie. Przy takim zużyciu nie mogę sobie pozwolić na coś droższego. Ale w sumie nie muszę! Moje dwa ukochane produkty do układania mojego irokeza:
Joanna Guma stylizująca – jest diametralnie inna niż jej odpowiedniki z innych firm. Tak naprawdę to połączenie tradycyjnego żelu do włosów z gumą. Nie lubię normalnych gum za to, że obciążają i przetłuszczają włosy. Dzięki tej z Joanna bardzo szybko i sprawie stawiam mojego irokeza. 
Taft Maxx Power Lakier do włosów – maksymalne utrwalenie przy zachowaniu naturalności fryzury. Nie skleja włosów, przy wyczesywaniu nie pozostawia białego nalotu, piękny zapach. 
KOLORÓWKA:
LAKIERY DO PAZNOKCI:
Moje dwa ukochane letnie kolory to: Colour Alike nr 151 Miętus oraz nr 4 Coral Red
Teraz gdy jest zimno moją bezgraniczną miłością jest Sensique Oriental Dream nr 259 Moss Temple
USTA:
Źle wręcz paskudnie wyglądają moje usta w korektorowatych nudach. Ale znalazłam idealny nude dla moich ust – L’oreal Color Riche Made for Me Naturals nr 235 Nude. Bardzo fajne połączenie pudrowego różu z odrobiną beżu. 
 Błyszczyk, który pasuje do każdego makijażu, do żadnej kreacji na wieczór i na co dzień do jeansów to 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10. Dostałam go w prezencie do zamówienia w sklepie. Jak go pierwszy raz zobaczyłam to się przeraziłam bo w opakowaniu wygląda jak wściekły róż, ale na ustach na szczęście jest pół transparentny. Megaśnie powiększa usta bez szczypania czy mrowienia jak w innych błyszczykach powiększających. Utrzymuje się na ustach 3-4 godziny nawet przy jedzeniu.
BRWI:
Jest tylko jedna recepta na idealnie, ale naturalnie pokreślone brwi – Inglot cień do brwi nr 560 + Delia Korektor do brwi 3 w 1 w kolorze brązowym – to duo Was nigdy nie zawiedzie. Inglot cień do brwi nr 560 uwielbiam za kolor ponieważ jest to mieszanka zimnego brązu z odrobinką szarości dzięki czemu brwi wyglądają naturalnie a nie dziwacznie jak podkreślimy je ciepłym brązem. Sławny korektor z Deli chyba już każdy zna i uwielbia więc nie będę komentować 😛
RÓŻ:
Słodki jak cukiereczek i niewinny jak dziecko czyli e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Shy. Czysty, niewinny, nieśmiały, dziewczęcy, słodki, lekki róż. Nazwa adekwatna do efektu na twarzy.
MASKARA:
Yves RocherLash Plumping Mascara
Mam ją tak naprawdę najkrócej (jakieś 1,5 miesiąca), ale już jest moją maskarową miłością. Uwielbiam efekt sztucznych rzęs jaki dają maskary, ale często gęsto tusze do rzęs tego typu sklejają je. Ta maskara nie dość, że pięknie rozdziela rzęsy, nie skleja ich to jeszcze w dodatku lekko podkręca moje bardzo oporne rzęsy – szok! Jeden minus – cena :/
CIENIE DO POWIEK:
Cóż mogłabym tu napisać, to chyba oczywiste – INGLOT!!!! Hahahaha…..
Moje kochane małe cudeńka, na które mogę patrzyć się godzinami. Zakup nowiutkiego testera Inglota z 70 cieniami jakiś rok temu to był mój interes życia! To będzie chyba moja miłość do grobowej deski. Oczywiście konkretnego koloru nie przytoczę bo nie mogłabym wybrać swojego ulubionego z tak wielu, ale jeśli chodzi o rok 2011 to najbardziej upodobałam sobie i najczęściej używałam matów z Inglota.

Jeśli jeszcze nie widziałaś mojej kolekcji to zapraszam do lektury postów:
Kolekcja cieni Inglot część 1
Kolekcja cieni Inglot część 2
Kolekcja cieni Inglot część 3
Kolekcja cieni Inglot część 4
Kolekcja cieni Inglot część 5

A może poopowiadacie mi w komentarzach co Wam dobrego przydarzyło się w 2011 roku?! ;o)

Makijaż: Zielony Duochrom

Ostatnią moją lakierową miłością są duochromy. Nigdy bym się tego sama po sobie nie spodziewała! A jednak…

Moim faworytem jest Sensique Oriental Dream Nr 259 Moss Temple. I to właśnie ten kolor był moją inspiracją do tego makijażu. 


Niestety pogoda w Szczecinie dzisiaj po godzinie 13-stej nie dała mi szans na zrobienie dobrych zdjęć. Zrobiło się ciemno i zaczęło lać. To był jedyny moment w dniu kiedy mogłam pstryknąć fotki. Mimo średniej jakości zdjęć, które nie oddają w pełni walorów estetycznych, mam nadzieje, że chociaż w 50% ujrzycie piękno tego makijażu. 
 Dla uzyskania fajnego cieniowania brązów użyłam trzech kolorów:  ponad załamaniem matowy, trochę w zimniej tonacji średni brąz (Inglot 363 Matte), nad nim roztarłam ciepły, jasny brąz (Inglot 360 Matte), zaś w samym załamaniu ciemny brąz (Inglot 378 Matte). Na całej powiece znalazła się piękna, perłowa, leśna zieleń (Inglot 414 Pearl). Wewnętrzny kącik rozświetliła zieleń udająca złoto (Inglot 411 Pearl). Dla efektu zadziora dodałam czarną kredkę na linię wodną. 




Co jeszcze znalazło się na twarzy:
podkład: Rimmel Lasting Finish 16h Foundation w kolorze 103 True Ivory
róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Glow
brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
– usta:  L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude + 2True Plumptuous Lip Gloss nr 10


Enjoy!!! ;o)

Makijaż z paletki Sleek: Powtórka z rozrywki

Dokładnie tak – powtórka z rozrywki czyli w sumie wczorajszy make up (KLIK) tylko, że w innych kolorach. Tym razem posłużyła mi do tego paletka Sleek „The Original”.

Przyjemny i optymistyczny makijaż na jesienne smuty czyli radosna zieleń z fiolecikiem na dolnej powiece.

Reszta użytych kosmetyków:
podkład: Essence Soft Touch Mousse Make-up nr 07 Matt Nude 
brwi: korektor do brwi Delia
– maskara: L`Oreal Volume Million Lashes
 
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Nie wszystko złoto co się świeci

Dziś mam dla Was propozycję makijażu inspirowanego kolorystyką jesienną. Dziś rano te kolory same wpadły mi pod pędzelek, chyba udzielił mi się podświadomie jesienny klimat. Dwa odcienie złota oraz czerwony brąz w wykończeniu perłowym. Zapraszam! :o)
W wewnętrznym kąciku znalazło się białe złoto (Inglot 103 AMC Shine). Na środku powieki nałożyłam bardziej musztardowy odcień złota (Inglot 430 Pearl). W zewnętrznym kąciku oraz w załamaniu zagościł czerwony odcień brązu, coś pomiędzy bordowym a brązowym cieniem (Inglot 452 Pearl).  Czerwony brąz „przybrudziłam” troszeczkę matową czernią (Inglot 391 Matte).
Po prostu piękne kolory liści jak się patrzy! Wszystko oczywiście cudownie mieniło się w ostatnich promieniach słońca, ale niestety zdjęcia tego nie oddają, bo już o godzinie 17, kiedy robiłam fotki, słoneczko nas opuściło. :o/  Ale mam nadzieję, że mimo to make up Wam się spodoba.

Reszta użytych kosmetyków:
  •  podkład: Revlon Colorstay (Oily/Combination Skin) w kolorze 180 Sand Beige
  • bronzer : e.l.f. Contouring Blush & Bronzing Powder
  • brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
  • szminka:  L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude 
  • maskara: Maybelline One by One
Enjoy!!! ;o)