MINI ROZDANIE LAKIERÓW E.L.F. – ZAMKNIĘTE!!!

Wreszcie przyszedł ten dzień! JUPI!!! :o) Postanowiłam zorganizować rozdanie – na razie takie mini, ale już powoli planuję coś większego. 



Zapraszam serdecznie na rozdanie lakierów e.l.f. w dwóch chyba najbardziej popularnych odcieniach: Innocent oraz Nude. Lakiery mają po 10 ml. 
Zasady są bardzo proste: wystarczy, że zgłosisz się w komentarzu pod tym postem.
A w komentarzu napisz:
– pod jakim nickiem obserwujesz mojego bloga publicznie
– który kolor wybierasz (będą 2 losowania osobno każdego koloru więc jeśli zgłosisz się np do koloru Nude to będziesz losowany tylko o ten kolor)
– swój mail abym mogła się z Tobą skontaktować w przypadku wygranej
– dodatkowo: jeśli zamieściłaś posta o moim rozdaniu na swoim blogu to poproszę link do tego posta, a jeśli dodałaś mnie do swojego blogrolla to poproszę także o link do Twojego bloga.

Zasady:
1. Musisz być publicznym obserwatorem bloga „Kobieta zmienną jest…” (1 los – obowiązkowo)
2. Dodać mojego bloga do swojego blogrolla (1 los – opcjonalnie)
3. Napisać notkę na swoim blogu o moim mini rozdaniu z pełną nazwą mojego bloga czyli „Kobieta zmienną jest… rozdaje lakiery e.l.f.” oraz link do posta z rozdaniem (1 los – opcjonalnie) (można zamieścić zdjęcie z tego postu)

ROZDANIE TRWA DO: 13. 11. 2011r. do godziny 23:59

Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Nie wszystko złoto co się świeci

Dziś mam dla Was propozycję makijażu inspirowanego kolorystyką jesienną. Dziś rano te kolory same wpadły mi pod pędzelek, chyba udzielił mi się podświadomie jesienny klimat. Dwa odcienie złota oraz czerwony brąz w wykończeniu perłowym. Zapraszam! :o)
W wewnętrznym kąciku znalazło się białe złoto (Inglot 103 AMC Shine). Na środku powieki nałożyłam bardziej musztardowy odcień złota (Inglot 430 Pearl). W zewnętrznym kąciku oraz w załamaniu zagościł czerwony odcień brązu, coś pomiędzy bordowym a brązowym cieniem (Inglot 452 Pearl).  Czerwony brąz „przybrudziłam” troszeczkę matową czernią (Inglot 391 Matte).
Po prostu piękne kolory liści jak się patrzy! Wszystko oczywiście cudownie mieniło się w ostatnich promieniach słońca, ale niestety zdjęcia tego nie oddają, bo już o godzinie 17, kiedy robiłam fotki, słoneczko nas opuściło. :o/  Ale mam nadzieję, że mimo to make up Wam się spodoba.

Reszta użytych kosmetyków:
  •  podkład: Revlon Colorstay (Oily/Combination Skin) w kolorze 180 Sand Beige
  • bronzer : e.l.f. Contouring Blush & Bronzing Powder
  • brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
  • szminka:  L’Oreal Color Riche Made For Me Naturals nr 235 Nude 
  • maskara: Maybelline One by One
Enjoy!!! ;o)

Trendy w makijażu na jesień 2011 cz. 2

W pierwszej części (KLIK) skupiłam się głównie na kolorystyce, która obowiązuje na ten sezon. Zaś w tej części mam zamiar przedstawić Wam trendy na jesień 2011 od strony „technicznej”. Więc zaczynajmy….

1. KRESKA
Już od paru sezonów kreska rodem z lat 60 nie wychodzi z kosmetyczny trendów. Pewnie wiele z Was nie umie sobie teraz wyobrazić codziennego makijażu bez tej małej, czarnej kreseczki przy linii rzęs?! :o) Ale tym razem kreska ma być bardzo mocna, a’la Brigitte Bardot. Podstawa: ma być czarna, wręcz graficznie wyrysowana (chodzi o perfekcyjne jej krawędzie), mocno wychodząca poza zewnętrzny kącik oka. A z czym taka kreska?! Będzie super współgrała z mocno wytuszowanymi rzęsami, koloryt cery tylko lekko wyrównany podkładem, zero różu na policzkach a na ustach jedynie błyszczyk w cukierkowym różu. 

2. OWADZIE NÓŻKI…
… czyli rzęsy. To kolejny trend zaczerpnięty z lat 60. Mode więc będą intensywnie czarne, bardzo mocno, teatralnie wytuszowane, wręcz specjalnie posklejane w kępki, w dodatku uzupełnione jeszcze sztucznymi rzęsami. Nie zapomnij o wytuszowaniu w taki sam sposób dolnych rzęs! To bardzo ważne. 

3. PRZYDYMIONE OKO
Niby nic nowego… ale co trzeba wiedzieć o jesiennym Smoky Eye?! Podstawa do kolor szary. Do niego właśnie możemy dodać diamentowy połysk lub metaliczny. W takim looku podkreślamy mocno oko więc reszta twarzy powinna zostać utrzymana w kolorze nude czy perfekcyjna cera, odrobinka lub brak bronzera oraz usta w cielistym kolorze.

4. CZERWIEŃ
Propozycja to oczywiście czerwień na ustach. Mocno kryjące szminki w kolorach od karminu po śliwkę, dodatkowo pociągnięte jeszcze błyszczykiem w podobnym odcieniu. Usta muszą być perfekcyjnie pomalowane, muszą mieć czystą linię więc nie zapomnij o konturówce do ust. Takie właśnie usta idealnie będę współgrały z porcelanową cerą, perfekcyjnie wyrównaną i wygładzoną. Ale czerwień to nie tylko usta, ale też pamiętajcie o tym klasycznym kolorze na paznokciach: obowiązkowo mocne, soczyste czerwienie. 

5. KARMEL Z GUMĄ BALONOWĄ
Karmel to oczy, usta zaś do guma balonowa. Czyli robisz tak: na powiekach jasny beż, linia rzęs pokreślona brązem, a wodna linia beżową lub białą kredką, usta malujemy w słodkim, pastelowym różu. Mniam… ;oP

I co Wy na to? W czym będziecie się czuć najlepiej? A z czego mogłybyście zrezygnować?
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: NudziaK

Bardzo lubię mocny (mocny nie znaczy ciemny tylko widoczny, rzucający się w oczy) kolor na oku, ale tym razem zapragnęłam czegoś w stylu Make Up Nude czy No Make Up. 


To jest makijaż dla tych z Was Kochane, które muszą lub nie lubią nic rzucającego się w oczy, po prostu lekko podkreślający naszą kobiecość. 
Na całą górną powiekę aż pod sam łuk brwiowy nałożyłam cielisty, matowy cień (Inglot 353 Matte). Linię rzęs na górnej i dolnej powiece obrysowałam matowym, czekoladowym brązem (Inglot 378 Matte). Wszystko dokładnie roztarłam i lekko wyciągnęłam w załamanie górnej powieki aby zaakceptować także zewnętrzny kącik. Wewnętrzny kącik zaś pokreśliłam błyszczącym cieniem opalizującym na różowo (Inglot 142 AMC Shine). 

Ponieważ oczy są nude aby dodać kolorytu twarzy dodałam brzoskwiniowy róż na policzki oraz szminkę w bardziej widocznym, różowym kolorze na usta. 


Reszta użytych kosmetyków:
  • podkład: Essence Soft Touch Mousse Make-up nr 07 Matt Nude
  • róż: e.l.f. Natural Radiance Blusher w kolorze Glow
  • brwi: cień do brwi Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
  • szminka: Rimmel Lasting Finish Lipstick nr 070 Airy Fairy 
  • maskara: Avon SuperShock
Enjoy!!! ;o)

Paznokcie: Fioletowy French

Oooojjjj długo już nie wrzucałam czegoś nowego na bloga a to z powodu bardzo ciężkiej choroby, która mnie męczyła cały tydzień, właśnie dokładnie od środy kiedy wstawiłam swojego ostatniego posta z Makijażem: Fioletowa Tęcza
Mała przerwa w blogowaniu zaczęła się fioletami i też nimi się skończy. Ale tym razem fiolety są na paznokciach. 

W sumie nic odkrywczego, ale według mnie fajny pomysł na pomalowanie paznokci monochromatycznie, w odcieniach jaśniejszym i ciemniejszym tego samego koloru. W końcu French nie musi być tylko biały ;o)

Użyte lakiery:
  • jasny, liliowy: Wibo Extreme Nails nr 61
  • ciemny fiolet: Golden Rose Paris nr 205
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Fioletowa Tęcza

Dzisiejszy makijaż był prosty jak budowa cepa :oP Koncepcja była logiczna a narzucona przez cienie Inglot Rainbow nr 114R oraz 115R (zapraszam do lektury posta na ich temat: Cienie Rainbow )


Tutaj nie ma co tłumaczyć – po prostu różne odcienie fioletu, od najjaśniejszego do najciemniejszego. Czasami proste jest najlepsze! :o)

Reszta użytych kosmetyków:
  • podkład: Rimmel Lasting Finish 16h Foundation w kolorze 103 True Ivory
  • cień do brwi: Inglot nr 560 + korektor do brwi Delia
  • maskara: Avon SuperShock
Enjoy!!! ;o)

Makijaż: Śliwkowy Brąz

Dziś mam dla Was propozycje makijażu w kolorze śliwkowego brązu, coś w rodzaju przydymionego oka Cavalli, ale w wersji bardziej lajtowej, dziennej. 


Wersja Cavalli to mocne, przydymione oko w odcieniach miedzianych i śliwkowych brązów, podbitych czernią. 

Moja wersja jest bardziej stonowana, nadająca się bardziej na co dzień. Nie miałam w zamiarze dokładnego kopiowania Cavalli, to była raczej inspiracją.
Brąz wpadający lekko w śliwkę to Inglot 423 Pearl. Górną i dolną linię rzęs zaznaczyłam matową czernią (Inglot 391 Matte). Kreskę roztarłam delikatnie, a w zewnętrznym kąciku dodałam jeszcze trochę matowej czerni, żeby wszytko nabrało przydymionego efektu. Kącik wewnętrzny rozświetliłam oczywiście perłą w kolorze cielistym (Inglot 395 Peral).
Co Wy na to? ;o)

Reszta użytych kosmetyków:
  • podkład – Revlon Colorstay (Oily/Combination Skin) w kolorze 180 Sand Beige
  • cień do brwi Inglot nr 560
  • jako róż i bronzer – e.l.f. Contouring Blush & Bronzing Powder
  • Maskara – Maybelline One by One

Haul: Paleta NYX Nude On Nude

Chorowałam na nią chyba jakieś 5-6 miesięcy. Powtarzałam sobie: nie nie nie, nie kupię jej!!! Uzależnienie od cieni było silniejsze i jednak kupiłam… :o/ (chyba czas iść na odwyk?!)
Ale zacznijmy od ogółów:
Paleta NYX „Nude On Nude” to bardzo zgrabne pudełeczko, które kryje w sobie 20 cieni (w tym 7 matów oraz 13 cieni perłowych lub z drobinkami), 10 błyszczyków/szminek, 2 aplikatory oraz lusterko. 
Cena: 25 $, ja swoją kupiłam na Allegro za 79,99 zł (link do sprzedawcy: ButiqueUK).

Po otwarciu wieczka naszym oczom ukazują się cienie a spod spodu wysuwa się szufladka z błyszczykami. 

Tak sprytnie jest upakowanych tak wiele cudeniek w tak malutkim i poręcznym pudełeczku.
Przejdźmy teraz do szczegółów:
20 Cieni:
A tak wyglądają na skórze:

10 Błyszczyków/Szminek:
A tak wyglądają na skórze:
Kilka ważnych spostrzeżeń po paru pierwszych użyciach:
  • cienie bardzo dobrze napigmentowane (szczególnie maty i perły)
  • niestety kolor czarny nie grzeszy, bo to bardziej ciemny grafit niż czerń
  • błyszczyki kiepsko napigmentowane, raczej odradzam nakładanie palcem, żeby otrzymać mocny kolory zostaje tylko zabawa pędzelkiem
  • nie osypują się przy nakładaniu ALE przy blendowaniu już TAK!
  • przy rozcieraniu niestety troszeczkę tracą pigment i nasycenie
  • UWAGA przy nakładaniu na dolną powiekę – odrobina cienia bardzo podrażnia linię wodną
PODSUMOWANIE:
Inaczej wyobrażałam sobie te kolory, brakuje im iskry, kopa! Paleta będzie idealna dla tych, który muszą lub lubią malować się w kolorach nude, które w dodatku nie będę rzucać się zbytnio w oczy. 

BONUS W POSTACI KILKU MAKIJAŻY TĄ PALETĄ:


Enjoy!!! ;o)

Makijaż z paletki Sleek: Trendy jesień 2011

Trendami tej jesień bez wątpienia jest zieleń na oku oraz cienie metaliczne. Ja połączyłam te dwa trendy w jeden i zamknęłam to wszystko w dziennym makijażu.

Pierwsza myśl: cienie metaliczne = Sleek oczywiście :o) a ze znalezieniem zieleni w paletkach też nie było najmniejszego problemu. Tym razem pod pędzlem znalazła się paletka Storm oraz The Original.


Na początek na połowie górnej powieki zagościła piękna oliwka (cień nr 4). Dla przyciemnienia zewnętrznego kącika posłużyła mi prawie, że czarna zieleń (cień nr 1). Żeby przegryźć troszeczkę te zielenie na dolnej powiece nałożyłam brązowo-rdzawy cień (cień nr 5). Dla rozjaśnienia wewnętrznego kącika nałożyłam cielistą perłę (cień nr 3). Aby rozetrzeć zielenie ku brwi na pędzelek do rozcierania nałożyłam odrobinkę jasnego, matowego brązu (cień nr 2). 

Jak widać każdy trend da się przemycić do dziennego makijażu ;o)

Enjoy!!! ;o)

Haul: Inglot cienie Rainbow

Zwiedzając nowo otwartą Galerię w mieście moim oczom ukazał się sklep Inglota! Sklep, nie kiepsko wyposażona wyspa! Uwielbiam takie sklepy! :oD mam fioła na punkcie cieni do powiek, a takie miejsca to dla mnie istny raj. Aż mi się oczy świecą.

Jak dobrze wiecie (albo nie wiecie) mam już sporą kolekcję cieni Inglota (ok. 100!) i jestem dozgonną fanką tej marki. To już jest choroba, ale i tym razem wyszłam ze sklepu z cieniami. 

Tylko, że tym razem moją uwagę przyciągnęła nowość w Inglocie a mianowicie cienie Rainbow, które są wkładami do paletki Freedom System. W każdym takim wkładzie sprasowane są ze sobą 3 kolory. Cena: 15 zł za jeden wkład czyli mam 3 kolory cieni za 5 zł każdy :o)
Wszystkie cienie z tej serii mają wykończenie matowe. Jest 20 kombinacji kolorystycznych czyli używając wyższej matematyki ;oP 20 x 3 = 60 – tyle właśnie kolorów możecie posiadać mając tylko 20 wkładów. 

Mój zakup był bardzo szybki, bo w sumie po 5 minutach namysłu wybrałam 2 zestawy fioletów.
Kolorek nr 114R – czyli zestaw fioletów w tonacji wrzosowej od najjaśniejszego do najciemniejszego.
Kolorek nr 115R – czyli zestaw fioletów, ale w tonacji winno-purpurowej, ciemniejsze niż 114R. 
 Wstępne spostrzeżenia na temat tych cieni:
– cienie Rainbow są typowymi dla marki Inglot matami czyli bardzo miękkie i pudrowe (na zdjęciach na palcach jest tylko jedno maźnięcie!)
– napigmentowanie też jest całkiem dobre choć odnoszę wrażenie, że troszeczkę jak by gorsze niż pigmentacja ich pojedynczych odpowiedników
– bardzo łatwo i przyjemnie się rozcierają
– jak się będą nosić zobaczymy, bo jeszcze nie miałam okazji ich testować na oku
Z okazji tego, że kupiłam te 2 cienie mogłam sobie wybrać jeden cień z serii Vertigo za 8 zł (normalna cena 16 zł). 
W ten dzień chyba miałam jakiś fioletowy zawrót głowy, bo cień Vertigo też wybrałam fioletowy (nr 50 – brudny fiolet, lekko przełamany granatem ze srebrnymi drobinkami). ;o)
Enjoy!!! ;o)